Reklama

"Nie zdechłem pod płotem"

Zajrzałem na twoją stronę internetową do działki "co inni mówią o Maleńczuku". Zainteresowało mnie kilka stwierdzeń Marcina Świetlickiego. Oto pierwsze z nich - "Maleńczuk nigdy nie przyzna się, że to ja jako pierwszy zrobiłem z nim wywiad"... Przyznasz się?

Reklama

Dlaczego miałbym się nie przyznać? A poza tym niech on już nie będzie taki zadufany w sobie, bo wcale nie był pierwszy, bez przesady. A Świetlicki nigdy się nie przyzna, że to ja mu kazałem założyć zespół... (śmiech)

Marcin Świetlicki wspomina także o twojej książce złożonej z wierszy. Czy planujesz jej wznowienie, albo wydanie nowej?

Może, ale tylko pod warunkiem, że będzie dobrze wydana. Ja tworzę pieśni. Wiem, że ludzie domagają się ode mnie tego zbioru, ale sam nigdy nie miałem siły tego wszystkiego spisać. Tych tekstów jest już trochę, gdzieś koło stu. Nie jest to też ogrom, bo gość z Tercetu Egzotycznego zostawił po sobie ponad trzy tysiące utworów. Ja więc jestem cienkim Pikusiem, Miles Davis nagrał 100 płyt. Jestem prowincjonalnym 'Rolling Stonem', prowincjonalnym artystą i umrę bez większego echa, no może jakieś echo pójdzie, ale nie będzie zbyt głośne. I gdy zdechnę, wtedy na pewno taki tomik się pojawi, już ktoś się o to postara, aby na mojej śmierci zarobić.

Czy rzeczywiście cieszysz się, że jesteś porównywany z Marylin Mansonem? Co tak naprawdę o nim myślisz?

Naprawdę myślę, że polską odpowiedzią na Marilyn Manson jest zespół Ich Troje. Nie uważasz, że jest jakaś analogia? On nosi te wszystkie gorsety, których ja nie muszę nosić, robi makijaże, których ja już nie muszę robić. Jestem już na to za stary. Podoba mi się jednak ten klimat. Podoba mi się ten hermafodytyzm, bo żeby nosić damskie ciuchy, wcale nie trzeba zaraz być pedałem. Męskie ciuchy są bez polotu, a damskie mają polot i są bardzo szalone, choć czasem niewygodne do noszenia. Słyszałem, że przed koncertem Mansona w Warszawie, do garderoby weszła mu policja z psami. Gdyby mi się coś takiego zdarzyło, w ogóle nie wyszedłbym na scenę, bo co ja mógłbym zrobić? Ja potrzebuję się odprężyć przed graniem, potrzebuję sprzyjających warunków, żeby się nie popierniczyć w tekstach. Mam na scenie do wykonania sporą robotę, nie tylko śpiewam, ale gram i muszę wszystko kontrolować. Mam na scenie wiele zajęć i nie wyobrażam sobie koncertu, gdyby ktoś zrobiłby mi kipisz w garderobie. I może dlatego ten koncert był jaki był. Był kiepski. Prawdę mówiąc, po koncercie przestałem być fanem tej grupy, stwierdziłem, że nie potrafią grać. W porównaniu z Rammsteinem byli bez szans, Rammstein by ich zwalcował.

Dowiedz się więcej na temat: myśli | blues | przerwy | rzeczy | koncerty | komputer | jazz | muzyka | techno | Maciek Maleńczuk | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje