Reklama

Robert Plant (Led Zeppelin): Trzeba iść do przodu

Wśród opowieści o Robercie Plancie wiele tworzy jego legendę za życia: o rockandrollowym stylu życia, imprezach, używkach... Ten brytyjski wokalista, autor tekstów, frontman zespołu Led Zeppelin, najlepszy wokalista metalowy wszech czasów 20 sierpnia skończył 71 lat.

Robert Plant i Suzi Dian podczas festiwalu Womad - 28 lipca 2019 r.

Wszystkie te opowieści, łącznie z tą, że muzycy zawarli pakt z diabłem, po prostu bledną przy muzyce zespołu Led Zeppelin. A przecież ekscytowano się tym, że Robert Plant, Jimmy Page, John Paul Jones i John Bonham, jako pierwszy rockowy zespół w historii, byli w stanie kupić sobie samolot. A na pokładzie "The Starship" były luksusowe sypialnie, kawiarnia, telefony i telewizja... To nieważne, bo to, co zostaje, to muzyka, utrwalona na płytach.

Reklama

"Good Times Bad Times" (posłuchaj!), "Communication Breakdown" (posłuchaj!), "Ramble On" (posłuchaj!), "Dazed & Confused" (sprawdź!), "Whole Lotta Love", "Since I've Been Loving You", "Immigrant Song", "Rock And Roll", "Black Dog", "Stairway To Heaven", "No Quarter", "Kashmir" - hitów było mnóstwo, a każdy z fanów ciężkiego brzmienia zna na pamięć swoją listę przebojów kapeli Roberta Planta.

Na czym polegał fenomen zespołu? Grupa połączyła bluesowe korzenie z folkiem i rockiem, kreując zupełnie nowy, elektryzujący gatunek. Razem z Black Sabbath i Deep Purple stworzyli tzw. wielką trójkę hard rocka, dając podwaliny pod powstanie heavy metalu.

I tu należą się niemałe pochwały naszemu jubilatowi. Charakterystyczny, niezwykle ekspresyjny, mocny i wysoki głos Roberta Planta stał się wizytówką zespołu. Zresztą ten słynny głos został doceniony.

W 2006 r. piosenkarz został sklasyfikowany na 1. miejscu listy 100 najlepszych wokalistów metalowych wszech czasów według Hit Parader. Co więcej, w 2009 r. został sklasyfikowany na 1. miejscu listy 50 najlepszych heavymetalowych frontmanów wszech czasów według Roadrunner Records. Jego talent doceniła także królowa. W 2009 r. Plant został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego.

Istnieje mnóstwo anegdot związanych z Plantem. Jedna z nich opowiada o tym, jak wokalista chciał kupić sobie koszulkę, która mu się właśnie spodobała. Nie miał jednak gotówki przy sobie, więc chciał zapłacić czekiem. Jednak nie miał również przy sobie żadnego dokumentu tożsamości, by móc dopełnić płatności. Ale znalazł na to sposób: pobiegł do samochodu i wrócił z egzemplarzem debiutanckiej płyty Led Zeppelin i pokazał sprzedawcy swoje zdjęcie z okładki płyty. To wystarczyło, by kupić wymarzoną koszulkę. Ale czy ta historia wydarzyła się naprawdę?

Plant, który zwyciężał w rankingach na najlepszych rockowych wokalistów, sam przyznawał, że nie lubił swojego głosu. W wywiadzie dla "Guardiana" z 2017 r. tak się wyraził: "Uświadomiłem sobie, że twarde, męskie podejście do śpiewania, które rozpocząłem na 'You Better Run' (utwór z 1966 roku z zespołem Listen) nie było tym, o co w tym wszystkim chodziło. Piosenki takie jak 'Babe I Go To Leave You' (Led Zeppelin)... odnajduję tam teraz mój przerażający wokal, naprawdę powinienem był się wtedy zamknąć!" - mówił wokalista.

Oczywiście, co i rusz w mediach pojawiają się plotki o powrocie czy reaktywacji zespołu Led Zeppelin. Mówiono o tym np., że Plant, Jimmy Page, John Paul Jones, a także Jason Bonham, syn tragicznie zmarłego w 1980 roku Johna Bonhama, mieli się zejść.

Jak stwierdził koroner na podstawie sekcji zwłok, feralnego 24 września 1980 roku John Bonham wypił 40 kieliszków (!!!) wódki. Niektóre źródła twierdzą, że perkusiście wystarczyło na skonsumowanie dwóch litrów "czystej" około 4 godzin.

Co do plotek o powrocie - mówiono, że Plant miał wówczas odrzucić 800 milionów dolarów, jakie rzekomo proponowano grupie za taką reaktywację, obejmującą 35 koncertów w trzech amerykańskich miastach. Te sensacje należy jednak włożyć między bajki, bo muzycy nigdy nie potwierdzili tych plotek. Całe zamieszanie mówi jednak wyraźnie o tym, jak bardzo fani pragną powrotu słynnego zespołu z nie mniej sławnym wokalistą.

Sam Plant rozwiewa wszelkie wątpliwości. Jak dziś tłumaczy, nie chce powrotu Led Zeppelin, gdyż na tym etapie życia wybiera współpracę z ludźmi, z którymi czuje silną więź.

"Trzeba iść do przodu, i to dotyczy wszystkich relacji międzyludzkich. Wiem, że zespoły, które od 10 lat nie wydały płyty, grają koncerty dla 20 tysięcy osób. Ale to żadne osiągnięcie" - mówił wokalista.

Trudno uwierzyć, ale Led Zeppelin zagrał swój pierwszy koncert ponad pół wieku temu. Było to 7 września 1968 r. w Gladsaxe w Danii. Zespół wystąpił w składzie: Jimmy Page, Robert Plant, John Paul Jones i John Bonham.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert Plant | Led Zeppelin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje