Reklama

Phil Spector nie żyje. Ronnie Spector przerywa milczenie

Była żona Phila Spectora, Ronnie Spector, opublikowała oświadczenie po śmierci jej byłego męża, który zmarł w wieku 81 lat w trakcie odsiadywania wyroku za morderstwo.

Phil Spector w towarzystwie The Ronettes

Phil Spector zmarł 16 stycznia w wieku 81 lat. Według Kalifornijskiego Departamentu Więziennictwa i Resocjalizacji legendarny producent zmarł z przyczyn naturalnych. Media podały natomiast, że przyczyną były komplikacje po COVID-19, z którym muzyk zmagał się w grudniu 2020 roku.

Reklama

Spector był jednym z najsłynniejszych producentów na świecie. Jednak zanim zainteresował się produkcją, został wokalistą grupy Teddy Bears, z którą wylansował hit "To Know Him Is To Love Him" (posłuchaj!).

Już jako producent współpracował m.in. z Tiną Turner, The Beatles, The Ramones Leonardem Cohenem. Z "czwórką z Liverpoolu" stworzył płytę "Let It Be".

Bezsprzeczną zasługą Spectora dla muzyki rozrywkowej jest popularyzacja techniki zwanej "ścianą dźwięku", którą stworzył razem z Larrym Levinem. Polega ona na wielokrotnym nagrywaniu instrumentów muzycznych i zwielokrotnianiu ich brzmienia. Daje to w rezultacie gęsty, mocny dźwięk - na pierwszym planie lub w tle utworu.

Zasługi Phila Spectora przekreślił jednak jego charakter. Producent znany był ze swojej porywczości i apodyktyczności. W studiu nagraniowym miał pojawiać się z bronią palną i grozić niektórym wykonawcom.

Głośna była sprawa znęcania się Spectora nad swoją żonę Ronnie, wokalistką The Ronettes.

Producent  zmuszał ją do oglądania filmu "Obywatel Kane", wypominając jej, że bez niego Ronnie byłaby nikim. Poza tym zamykał ją w domu, chował buty (żeby nie mogła wyjść) i groził jej śmiercią. Skutecznie też storpedował jej karierę, uniemożliwiając jej na koncerty z The Ronettes, gdy wspierały na trasie The Beatles. Piosenkarka w 1974 roku ostatecznie rozstała się z twórca.

W 2003 roku, gdy Amerykanin był już emerytowanym producentem, Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęła afera dotycząca morderstwa aktorki Lany Clarkson. Jej ciało znaleziono w domu gwiazdora w Los Angeles. Przyczyną śmierci był postrzał w usta. Spector utrzymywał, że Clarkson przypadkowo zastrzeliła się sama. Lekarze i technicy policyjni uznali jednak, że było to morderstwo.

Ostatecznie - po dwóch procesach w 2009 roku gwiazdor został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 19 latach odsiadki. O wyjście na wolność mógł zabiegać w 2028 roku.

Po śmierci Spectora, jego była żona opublikowała oświadczenie, w którym nazwała go "genialnym producentem, ale podłym mężem".

"To smutny dzień dla muzyki i smutny dzień dla mnie" - stwierdziła.

"Kiedy pracowałam z Philem, widziałam go tworzącego w studiu nagraniowe, wiedziałem, że pracuje najlepiej jak potrafi. Kontrolował wszystko, wszystkim dowodził" - kontynuowała.

Ronnie przyznała, że przez pewien czas jej życie ze Spectorem wyglądało jak z bajki. "Muzyka była inspirowana naszą miłością. Kochałam go szaleńczo i oddałam mu serce" - dodała.

Wokalistka przyznała jednak, że Spector był złym człowiekiem, który nie radził sobie z relacjami międzyludzkimi. "Phil nie był w stanie funkcjonować poza studiem nagraniowym. Pojawił się mrok, którym zniszczył wiele żyć" - komentowała.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Phil Spector | Ronnie Spector | The Ronettes

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje