Reklama

Reklama

Kolejny raper ma klopoty z prawem

Amerykański raper Beanie Sigel, bliski współpracownik Jaya-Z, może trafić do więzienia za próbę morderstwa. W zeszłym tygodniu postrzelił on mężczyznę na jednej z ulic rodzinnej Filadelfii.

Beanie Sigel, czyli tak naprawdę Dwight Grant, pojawia się na płycie Jaya-Z, "Vol.2: Hard Knock Life". Ma również podpisany kontrakt z należącą do sławnego rapera wytwórnią Roc-A-Fella, a także rozgrzewał ostatnio publiczność na jego koncertach.

Teraz może jednak na dłuższy czas zniknąć z muzycznej sceny, za sprawą incydentu, jaki wydarzył się w zeszłym tygodniu przy wejściu do filadelfijskiego go-go baru "Pony Tail".

Świadkowie widzieli, jak około pierwszej w nocy raper ostro kłócił się z dwiema kobietami. Wkrótce potem oddał sześć strzałów do stojącego nieopodal 26-letniego Terrence'a Spellera. Mężczyzna w krytycznym stanie trafił do szpitala.

Reklama

Dwa dni po strzelaninie Sigel sam oddał się w ręce policji. Najprawdopodobniej zostanie oskarżony o usiłowanie zabójstwa i kilka mniejszych wykroczeń.

Jego sytuację pogarsza fakt, że wciąż oczekuje na proces związany z wcześniejszymi napadami z bronią w ręku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: raper | Jaya Z | Beanie Sigel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama