Reklama

Justin Carter nie żyje. 35-letni wokalista country zginął na planie teledysku

Wschodząca gwiazda muzyki country, Justin Carter, zmarł w sobotę 16 marca wyniku ran postrzałowych. Do tragicznego postrzału doszło na planie jego teledysku.

Justin Carter miał 35 lat / Youtube

Mimo że Justin Carter zmarł 16 marca, informacja o jego śmierci pojawiła się w mediach dopiero kilka dni później. Na oficjalnej stronie muzyka komunikat o jego śmierci zamieszczono 20 marca.

Reklama

"Justin zawsze chciał trafić na szczyt. Jak na złość, jego nazwisko trafiło do mediów właśnie teraz" - czytamy.

35-letni muzyk, która w tym miesiącu podpisał umowę z menedżer i wypuścił singel "Love Affair", zginął w wyniku przypadkowego postrzału. Do tragicznego wypadku doszło na planie teledysku, który kręcono w jego domu.

Menedżer artysty, Mark Artherton, w rozmowie z mediami, przyznał, że nie zna szczegółów śledztwa, wie jednak, że Carter zginął w wyniku wypadku.

"Justin miał ogromny potencjał. Wiele osób widziało w nim nowego Gartha Brooksa" - stwierdził menedżer.

Na temat śmierci muzyka wypowiedziała się jego matka, Cindy McClellan. Według jej relacji, Carter często nosił przy sobie broń. Dodała również, że mężczyzna był weteranem wojennym.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justin Carter | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje