Reklama

Jarocin 2006: Kukiz na koniec

Koncertem legendarnego zespołu Pawła Kukiza i jego gości zakończył się w niedzielę, 20 sierpnia, nad ranem w Jarocinie (Wielkopolska) "Jarocin Festiwal 2006". Według policji na festiwal przyjechało około 9 tysięcy fanów. Policja nie zanotowała poważniejszych incydentów.

Ostatni Festiwal Muzyków Rockowych (FMR) w Jarocinie odbył się w 1994 r. Doszło wtedy do starć z policją i impreza, w zmienionej formule jako "Jarocin PRL Festiwal" powróciła dopiero w 2005 roku. Uczestniczyło w niej ponad 10 tysięcy fanów.

Reklama

Przez trzy dni, dla fanów grało m.in. 20 zespołów, wyłonionych spośród 132, które w lipcu przysłały swoje demo do komisji konkursowej. Nagrodę jury zdobył zespół Zmaza z wielkopolskiej Trzcianki, a publiczności - kapela Junk z Białegostoku. Wystąpiły też znane i lubiane przez fanów zespoły, m.in. Akurat, Indios Bravos, Farben Lehre, Hurt, Lech Janerka, Voo Voo, Strachy na Lachy, T. Love, Ramona Rey, Proletaryat, Emigranci.

Oprócz nich, na jarocińskiej scenie wystąpiło osiem kapel, które wybrali w kwietniu słuchacze Radia BIS.

Według socjologa i dziennikarza "Polityki" Mirosława Pęczaka, reaktywacja jarocińskiego festiwalu wpisuje się w powrót alternatywy muzycznej. Twierdzi on, że jest wyraźne zapotrzebowanie części publiczności na muzykę inną niż pop serwowany przez rozgłośnie radiowe.

Także uważany za "ojca chrzestnego Jarocina" Walter Chełstowski ocenia, że warto reaktywować festiwal. Marcin Jacobson, który był jednym z organizatorów pierwszych jarocińskich festiwali twierdzi, że w Polsce jest mało takich miejsc, gdzie młodzi ludzie mogą się promować. Taki festiwal może pełnić funkcje okna na świat dla tysięcy młodych, którzy chcieliby grać i pokazać swoją twórczość szerszej publiczności, uważa.

Na festiwal przyjechał m.in. Jerzy Owsiak, który powiedział dziennikarzom, że formuła przyszłego "Jarocina" powinna zostać wypracowana przez samych organizatorów.

"Festiwal jest wspaniale zorganizowany, ma świetną atmosferę" - mówił w sobotę, 19 sierpnia.

Burmistrz miasta Adam Pawlicki zapowiedział, że gdyby tegoroczna impreza nie sfinansowała się, "to i tak będą organizowane następne".

Rockowisko cieszyło się dobrą opinią większości mieszkańców, którzy uznali, że jest to dobra promocja miasta. Powodów do narzekań nie mieli też właściciele barów, restauracji i innych obiektów gastronomicznych, którzy zarobili trochę na festiwalowych gościach. Jak mówił mężczyzna mający ogródek piwny na przeciw pola namiotowego, "do Jarocina przyjeżdżają i tacy, którzy mają grube portfele".

Byli też narzekający. "Panie, za dużo jest tu pijanych i odurzonych narkotykami. Hałas jest nie do zniesienia", mówiła starsza mieszkanka, która pragnęła zachować anonimowość. Przysłuchujący się tej rozmowie mężczyzna ripostował: "są ludzie, którym przeszkadza wszystko, nawet cisza i piękne słońce".

Festiwal obserwowało około stu dziennikarzy, nie było wśród nich przedstawicieli mediów zagranicznych. Kapele konkursowe oceniali dziennikarze muzyczni Ryszard Gloger i Robert Sankowski oraz kompozytor Ryszard Tymon Tymański.

Jarocińskie rockowiska nastąpiły po organizowanych przez całą dekadę lat siedemdziesiątych Wielkopolskich Rytmach Młodych. Początkowo były to imprezy o zasięgu lokalnym. W 1973 r. po raz pierwszy zaproszono także zawodowych muzyków. Gwiazdą był wtedy zespół Anawa. Od 1980 r. festiwal w Jarocinie przekształcił się w Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji, a później - w FMR.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: policja | festiwal | jarocin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje