Grzegorz Ciechowski nie żyje

W sobotę, 22 grudnia, w szpitalu w Warszawie, w wieku 44 lat zmarł na serce Grzegorz Ciechowski, muzyk, kompozytor, autor tekstów, producent muzyczny, twórca muzyki filmowej i poeta. Lider i twórca większości repertuaru zespołu Republika karierę solową prowadził ukrywając się pod pseudonimem Obywatel G. C.

- Grzegorz zmarł dziś rano w szpitalu około godziny 8.30. Przyczyną zgonu był nagły atak serca. Do szpitala trafił trzy dni wcześniej także z powodu problemów z sercem - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL Jerzy Tolak, menedżer zespołu Republika.

Reklama

U Ciechowskiego lekarze stwierdzili tętniaka serca. Zadecydowano o operacji, w czasie której muzyk zmarł.

Ciechowski debiutował w roku 1976 w roli flecisty zespołu Jazz Formation, półtora roku później trafił do Res Publiki Jana Castora, przekształconej w 1980 w Republikę. Republika szybko zyskała status wielkiej gwiazdy i nagrała popularne albumy "Nowe sytuacje" i "Nieustanne tango", będąc jednym ze sprawców rockowego boomu w Polsce pierwszej połowy lat 80. - w czym wielka zasługa właśnie Ciechowskiego, wokalisty i twórcy niemal całego repertuaru grupy. Jednak w roku 1986, na skutek finansowego i ambicjonalnego konfliktu z kolegami, zdecydował się on na rozpoczęcie kariery solowej, a tym samym rozwiązanie Republiki.

W 1987 zadebiutował albumem zatytułowanym po prostu "Obywatel G.C.", na którym zawarł utwory już znane z ostatnich koncertów Republiki i nawet z radia ("Tak długo czekam" z podtytułem "Ciało"), bo przygotowywane do wydania na trzecim krajowym longplayu tego zespołu. Obywatel G.C. przedstawił je jednakże w nowej, bogatszej szacie aranżacyjnej i bardziej kompetentnym wykonaniu. "Obywatel G.C." był w większym stopniu sukcesem artystycznym niż komercyjnym.

Czas największego sukcesu komercyjnego uwolnionego od Republiki Ciechowskiego nadszedł w roku 1988. Wtedy pojawiły się kolejne solowe albumy "Tak, tak", "Obywatel Świata" i "Selekcja". Jako Obywatel G.C. nagrał także ścieżkę dźwiękową do filmu "Stan strachu". Swoich fanów uraczył także nowatorskim podejściem do muzyki ludowej . Jako Grzegorz z Ciechowa wydał płytę "Oj Dadana". To dokonanie przyniosło mu aż trzy nagrody Fryderyk (w kategoriach "album - muzyka tradycji i źródeł", "producent" i "aranżer"), a także Paszport "Polityki".

W drugiej połowie lat 90. zrezygnował z działalności solowej na rzecz pracy producenta. To on właśnie jest autorem sukcesu Justyny Steczkowskiej. Był autorem tekstów (ukrywał się pod pseudonimem Ewa Omernik) i producentem na jej dwóch pierwszych płytach. Pracował także z Katarzyną Groniec, Kasią Kowalską, Atrakcyjnym Kazimierzem i Krzysztofem Antkowiakiem.

Jako muzyk i wokalista ponownie pracował z Republiką, z którą wydał kolejno albumy "Siódma pieczęć", "Republika marzeń" i "Masakra". Od wielu miesięcy wraz z kolegami pracował nad kolejną płytą, lecz niestety nie udało się jej dokończyć. Ostatnim dziełem Ciechowskiego jest muzyka do filmu "Wiedźmin".

Pomimo ogromnego talentu nigdy nie uważał się za muzycznego geniusza.

"Geniusz muzyczny to jest ktoś taki jak Mozart, kto wymyśla wszystko, układa to sobie w głowie, po czym powstaje genialna kompozycja. Dla mnie współczesnym geniuszem jest Kilar. Jak jestem kimś, kto sobie z muzyką radzi dla własnych potrzeb. Być geniuszem to nie jest stan, który można sobie wybrać, to błogosławieństwo. Gdybym powiedział, że owszem, jestem prawdopodobnie geniuszem, to dałbym wyraz braku inteligencji, bufonady, a nie geniuszu. Nie myślę o tym. Takim jak ja udaje się łączyć przyjemność bytowania z pasją życia, a jednocześnie stanowi to ich zawód. Idziemy naprzód na tyle, na ile nam oświetla strumień indywidualnej latarki. Nieraz baterie bywają słabsze, nieraz mocniejsze. Jednak nie widzimy dalej niż pada nasze światło. To życie w niepewności" - powiedział Grzegorz Ciechowski w jednym ze swoich ostatnich wywiadów udzielonych magazynowi "Viva".

Na początku przyszłego roku jego żona Anna spodziewa się ich trzeciego dziecka. Grzegorz Ciechowski osierocił 13-letnią Weronikę (córkę z małżeństwa z pierwszą żoną Małgorzatą Potocką), 7-letnią Helenę i 5-letniego Bruna.

Grzegorza Ciechowskiego wspomina Marek Sierocki:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje