Reklama

Fyre Festival: Organizator imprezy aresztowany

W Nowym Jorku doszło do zatrzymania Billy'ego McFarlanda, organizatora Fyre Festival, imprezy, która zamiast luksusowym wydarzeniem stała się humanitarną katastrofą.

Billy McFarland po wyjściu z sądu

W 2016 roku przedsiębiorca Billy McFarland i raper Ja Rule ogłosili, że stworzą na Bahamach wspaniały festiwal, który dorównałby Coachelli i innym imprezom utrzymanym na bardzo wysokim poziomie. 

Reklama

Wśród ogłoszonych nazwisk znaleźli się m.in.: Migos, Major Lazer, Rae Sremmurd i Disclosure, a wydarzenie promowały celebrytki Kendall Jenner, Emily Ratajkowski i Bella Hadid.

Najtańsze bilety na festiwal, który miał być rajem na ziemi, kosztowały 1,5 tysiąca dolarów, najdroższe 12 tysięcy.

Pod koniec kwietnia 2017 roku, czyli w pierwszy zaplanowany weekend, okazało się, że impreza jest organizacyjną katastrofą. Uczestnicy festiwalu nie mieli dostępu do wody pitnej, jedzenie było fatalnej jakości, noclegi części przybywających zostały zniszczone przez burze, a nikt z obsługi nie potrafił odnaleźć się w tym chaosie.

Wydarzenie odwołano, a powrót uczestników do domów również okazał się koszmarem (opóźnione loty, koczowanie na lotniskach przez kilka godzin). Organizatorzy przyznali się do błędów, jednak to nie zatrzymało fali pozwów, które przeciwko nim wytoczono (było ich ponad 10) .

Teraz w kolejne tarapaty wpadł Billy McFarland, który został zatrzymany przez FBI pod zarzutem oszustwa.

"McFarland miał pokazywać inwestorom fałszywe dokumenty, aby ci przekazali mu miliony dolarów na jego firmę i na nieudany projekt o nazwie Fyre Festival. Dzięki wysiłkom śledczych FBI, McFarland odpowie za swoje przestępstwa" - czytamy w oświadczeniu.

W mediach natomiast pojawiły się informacje, że przynajmniej dwóch inwestorów straciło ponad 1,2 miliona dolarów na całej inwestycji.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Fyre Festival

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje