Reklama

Charley Pride nie żyje. Był legendarnym muzykiem

Charley Pride nie żyje. To zasłużony amerykański muzyk country. Miał 86 lat.

Charley Pride w 1975 roku

Pride ostatni raz na scenie pojawił się zaledwie miesiąc temu, dlatego nagła jego śmierć była szokiem dla fanów.

Reklama

Wykonał utwór "Kiss An Angel Good Mornin" (posłuchaj!) podczas rozdania nagród CMA 2020 w Nashville.

Niestety muzyk walczył z koronawirusem, a do śmierci przyczyniły się powikłania po zakażeniu. 

O śmierci poinformowano na jego profilu. "Został przyjęty do szpitala pod koniec listopada z objawami typu Covid-19 i pomimo niesamowitych wysiłków, umiejętności i opieki zespołu medycznego w ciągu ostatnich kilku tygodni, nie był w stanie pokonać wirusa" - czytamy w oświadczeniu.

"Charley czuł się błogosławiony, że ma tak wspaniałych fanów na całym świecie.  I chciałby, aby jego fani traktowali tego wirusa bardzo poważnie" - dodano.

Pride został uhonorowany gwiazdą w Hollywoodzkiej Alei Gwiazd. Jednym z jego największych przebojów był utwór "Is Anybody Goin to San Antone" (sprawdź!).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Charley Pride | nie żyje | zmarły | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje