Reklama

Lanberry "Co gryzie panią L?": Warto ją usłyszeć [RECENZJA]

Lanberry swoimi dotychczasowymi poczynaniami udowodniła, że ma bardzo konkretny pomysł na samą siebie, nie boi się eksperymentować i manifestować na wiele sposobów tkwiącej w niej artystycznej duszy. Pochodząca z Wyszkowa wokalistka wydała właśnie swoją najnowszą płytę, z którą naprawdę warto się zapoznać.

Lanberry na okładce płyty "Co gryzie panią L."?

"Co gryzie Panią L" to kolejny, trzeci już, album Małgorzaty Uściłowskiej występującej pod pseudonimem Lanberry. Kariera tej uzdolnionej wokalistki eksplodowała po tym, gdy jeszcze jako amatorka, prowadziła swój muzyczny kanał na YouTube, na którym prezentowała covery innych wykonawców.

Reklama

Wkrótce zyskała sobie spore grono fanów, zdołała dostać się do kilku programów typu talent show i w końcu, w 2015 roku, wydała swój pierwszy singel (który sama skomponowała) "Podpalimy świat".

Od tego momentu minęło już pięć lat i dzisiaj możemy cieszyć się najnowszym wydawnictwem artystki. Na płytę trafiło 11 premierowych kawałków, w tym doskonale znane już single "Tracę", "Zew" czy ostatni utwór zatytułowany "Plan awaryjny", który zdobył nagrodę na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Sukces tej piosenki jest zresztą w pełni zasłużony: skoczny rytm, lekka i przyjemna - ale niebanalna - melodia, niesamowita energia w głosie Uściłowskiej - jeśli polski pop ma tak brzmieć, to absolutnie nie mam nic przeciwko temu.

W podobnych superlatywach mogę mówić o elektronicznym, rozbuchanym w refrenie "Zewie" i kolejnej perełce na tym albumie - piosence "Tylko tańczę". W rytm zadziornych beatów Lanberry odważnie śpiewa o potrzebie decydowania o samej sobie i stawianiu na szczerość i bezpośredniość... i jest w tym diabelnie przekonująca!

Duży plus za wpadające w ucho zwrotki i bujający klimat należy się "Kamikaze" oraz "Pustosłowiu", a jest tu jeszcze przecież ociekający zmysłowością elctropop w postaci "Nocnego sportu" i wzruszająca ballada "Usłysz mnie", która choć emocjonalnie stoi w zdecydowanej opozycji do reszty utworów (no, może poza romantycznym "Bez końca") zawartych na płycie, to doskonale pokazuje, jak barwną i różnorodną piosenkarką potrafi być Lanberry.

"Co gryzie Panią L" to zdecydowanie jedna z ciekawszych pozycji, jakie ukazały się tej jesieni na rynku. Emanuje z tej płyty swoiste ciepło, które w długie listopadowe wieczory może skutecznie pomóc nam się odciąć od panującej za oknem szarzyzny. Lanberry stale się rozwija, próbuje nowych rzeczy i jest w swoich dążeniach stanowcza i skrupulatna. Czekam na więcej, pani Małgorzato!  

Lanberry "Co gryzie panią L?", Universal Music Polska

8/10

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lanberry | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje