Reklama

Bez przeboju

Gotye "Like Drawing Blood", Mystic

Wystarczy jeden udany singel, aby świetnie sprzedać album - to ogólnie znana prawda. Ale czy dzięki jednemu singlowi można sprzedać aż dwa albumy?

Reklama

Utwór "Somebody That I Used To Know" przeszedł już fazę wrzucania przez wszystkich na Facebooka, fazę wrzucania na Facebooka wszelakich jego parodii i przeróbek i ostatecznie wyszedł z fazy, kiedy cały Facebook śmiał się z tego, że wszyscy go na nim umieszczają. Lansowany przez radia z Trójką na czele stał się niezaprzeczalnie najpopularniejszą piosenką w Polsce - i wyciągnął na szczyt listy sprzedaży płytę "Making Mirrors", zrzuciwszy stamtąd "21" królowej Adele. To jednak utwór-ewenement w dorobku zamieszkałego w Melbourne Belga.

Domeną Woutera De Backera alias Gotye nie jest bowiem produkcja przebojowych refrenów, ale raczej subtelna zabawa z dźwiękiem, mieszanie w elektronicznym tyglu sampli rodem z Motown, staroświeckiego popu i starych soundtracków filmowych oraz budowanie melancholijnego nastroju.

I tak było od początku muzycznej kariery artysty, który zadebiutował w 2003 roku albumem - a w zasadzie składanką trzech swoich demówek - "Boardface", a w 2006 wydał drugi longplay, "Like Drawing Blood". Dziś możemy się o tym przekonać na legalu, albowiem "Like Drawing Blood" jest już oficjalnie dostępny w Polsce.

Nie udało się znaleźć drugiego "Somebody..." na "Making Mirrors"? Nie szukajcie go tutaj. Co bardziej dociekliwym internautom udało się co prawda dotrzeć do "Your Heart's A Mess", w którym pojawia się efektowny, ekspresyjny refren, ale przecież nie ma tu ani seksownej Kimbry, ani marimby, a całość topi się w emocjonalnym mroku. Szukając przeboju natkniemy się tutaj na "Learnalilgivinanlovin", który zaszedł wysoko na australijskich listach, to jednak rzecz z zupełnie innej bajki - radosna stylizacja soulowa, która mogłaby trafić na płytę Philla Collinsa.

A co poza tym? Loopowo-samplowy miszmasz dźwięków. Porównania z The Avalanches są tu jak najbardziej na miejscu (instrumentalny "Seven Hours With A Backseat" czy "A Distinctive Sound", mniej udany brat kultowego "Frontier Psychiatrist").

Orkiestrowe, przynoszące bondowskie skojarzenia dźwięki słyszymy w "Coming Back", gdzie zmanierowany śpiew Gotye przenosi nas w rejony okupowane przez Rufusa Wainwrighta. W "The Only Way" z kolei słychać echa formalnych poszukiwań Radiohead. Nad wszystkim zaś unosi się duch lat 80. - Gotye zwykło się porównywać do Stinga, ale lista jego inspiracji powinna być dużo dłuższa m.in. o Steve'a Winwooda i Petera Ceterę. A końcówka "Night Drive", z niby afrykańskimi bębnami brzmi jak wycięta z czwartej płyty Petera Gabriela.

Na "Like Drawing Blood" dużo jest wszystkiego - pomysłów, inspiracji, brzmień. Brakuje jednak jednego, co niestety doskwiera też "Making Mirrors". Brakuje prawdziwie dobrych piosenek. Sama zabawa w klimaty nie wystarczy bowiem, aby przyciągnąć słuchacza na dłużej, a bez pomysłu rozciągnięte, pozbawione chwytliwych momentów utwory takie jak "Thanks For Your Time", "Puzzle With A Piece Missing", czy "Seven Hours..." mogłyby się sprawdzić na ścieżce dźwiękowej współczesnej produkcji filmowej w duchu noir niż na płycie z gatunku pop.

Wychodzi więc z tego więc pop eksperymentalny - bo jak na rock, to Gotye niestety ma za mało, hmm, jaj? Niech będzie że za mało rebelianckiego ducha. Jeśli więc coś ma sprzedać tę płytę, to chyba właśnie "Somebody That I Used To Know".

5/10

Warto posłuchać: "Heart's A Mess", "Night Drive", "The Only Way"

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Somebody That I Used To Know | Gotye | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje