Reklama

The Voice Of Poland

Reklama

"The Voice of Poland": Bitwy ruszyły. Zaskakujące sceny w programie TVP. Kto zniesmaczył trenerów?

W pierwszym odcinku bitew w 12. sezonie "The Voice of Poland" emocji nie brakowało. Pierwszy raz w historii zobaczyliśmy pojedynek dwóch duetów, Adela Knop z powodów zdrowotnych nie mogła pojawić się w programie, a ogromne emocje wzbudził występ Daniela Hawesa i Izabeli Bilińskiej, która skończył się ostrą krytyką trenerów i łzami uczestniczki. Co jeszcze działo się w show?

Trenerzy "The Voice of Poland" mieli sporo zastrzeżeń do częsci uczestników

Kolejny etap "The Voice of Poland" - bitwy - to jeden z najciekawszych momentów talent show TVP. Podczas niego trenerzy zestawiają swoich podopiecznych w duety. Uczestnicy rywalizują o względy jurora, który do nokautu może zabrać tylko jednego śpiewającego. Inni trenerzy mogą zdecydować się na kradzieże, których mogą dokonywać w tej edycji bez limitu. Do następnej fazy show przejdzie jednak tylko jeden skradziony uczestnik.

Zanim widzowie zobaczyli na scenie uczestników, mogli zobaczyć obejrzeć wspólny występ Raya Daltona i Alvaro Solera z utworem "Manila" (sprawdź!).

Reklama

Niesamowity pojedynek na głosy w "The Voice of Poland"

W pierwszej bitwie, którą tego wieczoru zobaczyli widzowie, odbyła się pomiędzy uczestnikami w drużynie Justyny Steczkowskiej. Na scenie stanęli Martyna Burdynowicz i Wiktor Kowalski. Wykonali oni utwór "My Heart Will Go On" śpiewany oryginalnie przez Celine Dion (sprawdź!).

Uczestnicy zachwycili trenerów. Żywiołowo reagowała też sama mentorka duetu. "To jest bardzo trudna walka. Martula, masz bardzo silny wokal. Jeśli chodzi o Wiktora, twoja barwa głosu nie pasuje do każdego utworu, ale tutaj było idealnie" - mówiła Sylwia Grzeszczak. "Nie wiedziałbym, kogo wybrać" - stwierdził Marek Piekarczyk. "Wciskało mnie w fotel" - dodał Baron, nazywając Kowalskiego "prawdziwkiem". Steczkowska postawiła na Martę Burdynowicz. Drugiego uczestnika skradli natomiast panowie z Afromental. Dodatkowo trenerka zaprosiła wokalistów na występ podczas jednego ze swoich koncertów.

Pierwszy duet w ekipie Tomsona i Barona stworzyły Małgorzata Grancewicz i Estera Androsiuk. Trenerzy wybrali dla nich utwór Sanah "Szampan" (sprawdź!), a uczestniczki wykonały ją w zaskakującej, dużo spokojniejszej aranżacji. "Ta piosenka była wykonana, jak kunsztowna tkanina. Jak spotykałyście się razem, to było bardzo smakowite" - komentował Marek Pierkaczyk. "Zrobiłyście to wybitnie. Większą część stresu zostawiłyście za drzwiami i z tego się cieszę" - mówił Tomson. Trenerzy postawili na Grancewicz.

Grzeszczak wściekła na uczestników. Wyrzuciła ich z próby!

Sylwia Grzeszczak do pierwszego pojedynku w swojej drużynie wybrała Igora Kowalskiego i Jakuba Nowaka. Trenerka wybrała dla nich utwór "Everlasting Love" Jamie Culluma (sprawdź!). Podczas prób Grzeszczak była zawiedziona postawą obu uczestników i pewnym momencie kazała zejść uczestnikom ze sceny, aby ochłonęli.

Występ uczestników nie przebiegał zgodnie z planem. Obaj uczestnicy mieli problemy z odsłuchem, na początku nie trafiali w dźwięki, a pełnie emocji pokazali dopiero pod koniec występu. "Nie wierzę, co tu się stało" - stwierdziła Sylwia Grzeszczak. "Byliście surferami, lataliście po tych dźwiękach, raz lepiej, raz gorzej" - przyznał Baron. "Z każdym taktem było coraz lepiej, na początku byliście bardzo nieśmiali" - podsumowała Steczkowska. Grzeszczak ostatecznie postawiła na Igora Kowalskiego. Jakuba Nowaka ukradł natomiast Marek Piekarczyk.

Uczestniczka zrezygnowała z udziału w programie. Widzowie zaskoczeni

Pierwszą serię bitew zakończyli przedstawiciele Marka Piekarczyka - Wiktoria Bińczyk i Adela Konop. Trener wybrał dla nich utwór "Wymyśliłem ciebie" Andrzeja Zauchy i Dżamble (sprawdź!). Do pojedynku jednak nie doszło, gdyż Konop musiała zrezygnować z udziału w programie z powodów zdrowotnych. Bińczyk przeszła dalej automatycznie, a piosenkę wykonała z trenerem.

Drugi występ u Justyny Steczkowskiej to pojedynek Oli Pobiegi i Michaliny Grzybowskiej. Trenerka wybrała dla nich piosenkę Ewy Demarczyk "Groszki i róże" (posłuchaj!). Uczestniczki podczas swojego występu zaczarowały trenerów. "Uwielbiam tę piosenkę. Chętnie bym posłuchał dalej, jak śpiewa Aleksandra" - stwierdził Piekarczyk. "Tak mi odpowiadała ta atmosfera, że w ogóle nie skupiłem się, kto był lepszy" - dodał Baron. Steczkowska dokonała trudnego wyboru i postawiła na Olę Pobiegę.

Podwójny duet w "The Voice of Poland". Czegoś takiego jeszcze nie było

Kolejna bitwa w drużynie Marka Piekarczyka była pierwszą tego typu bitwą w historii programu. Na scenie zmierzyły się bowiem dwa duety - Piotr Lato i Karolina Charko oraz Jakub Zajączkowski i Wioletta Wojszwiłło. Piekarczyk dał im do zaśpiewania utwór Beyonce "Daddy Lessons" (sprawdź!). Podwójny duet na scenie sprawił, że występ był niesamowicie chaotyczny i ciężko było stwierdzić, kto radzi sobie lepiej, a kto gorzej. Trenerzy obstawiali duet Piotr Lato - Karolina Charko. I to również ich do dalszego etapu zabrał Piekarczyk.

Fatalny występ duetu w TVP. Trenerzy nie szczędzili im krytyki

Na drugą bitwę w drużynie Sylwii Grzeszczak, trenerka wybrała Izabelę Bilińską i Daniela Hawesa. Duet otrzymał piosenkę "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał" w wersji Kamila Bednarka (sprawdź!). Występ okazał się całkowitą katastrofą.

"Uważam, że jesteście nieprzygotowani na tyle, żeby stanąć tutaj i cieszyć publiczność. "Chcę być miła, ale muszę być szczera. Nieczysto, już pomijam choreografię, bo nie jesteście tancerzami, ale pomimo wszystko na scenie trzeba ogarnąć nawet ruch. Jest jeden wielki bałagan, nic nie działa. Najważniejsze jest śpiewanie, ale to nie jest ten poziom. To jest program telewizyjny 'The Voice of Poland' - nie kryła swojego zażenowania Steczkowska. Również srodzy dla uczestników była reszta trenerów. Do dalszego etapu przeszedł Daniel Hawes.

Wiktor Dyduła i Julia Stolpe dotrą do finału "The Voice of Poland"?

Ostatnią bitwę, którą zobaczyli widzowie, odbyła się w drużynie Tomsona i Barona. Trenerzy zestawili Wiktora Dydułę i Julie Stolpe i wybrali dla nich piosenkę z filmu "Narodziny gwiazdy" - "Look What I Found" (sprawdź!). Trenerzy byli zachwyceni ich interpretacją. "Mam dreszczyk emocji, aby jeszcze więcej was odkryć. Jesteście pewniakami do finału" - stwierdziła Sylwia Grzeszczak. Tomson i Baron do dalszego etapu zaprosili Wiktora Dydułę. Stolpe ukradła wspomniana Grzeszczak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje