Reklama

Pol'and'Rock Festival 2021

Reklama

Pol'and'Rock Festival 2021. Jurek Owsiak i "pofestiwalowa deprecha": Twarde lądowanie

"W ostatnich latach mnie coraz bardziej dopada ten smutny stan z budowaniem świata, który trwa tylko kilka dni. Mam nadzieję, że wszyscy razem zobaczymy się w tym miejscu za rok" - napisał Jurek Owsiak na Facebooku, wspominając zakończony w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 27. Pol'and'Rock Festival. Impreza po raz pierwszy odbyła się nie w Kostrzynie nad Odrą, a na terenie byłego lotniska Makowice-Płoty w woj. zachodniopomorskim.

Tak się bawili uczestnicy Pol'and'Rock Festival 2021

Pol'and'Rock Festival 2021 rozpoczął się oficjalnie 29 lipca i trwał do późnych godzin nocnych w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia. Impreza w latach 2004-2019 odbywała się w Kostrzynie nad Odrą. Z powodu pandemii koronawirusa w 2020 r. zorganizowano internetową odsłonę w warszawskim studiu pod hasłem Najpiękniejsza Domówka Świata.

Pod koniec kwietnia Jurek Owsiak ogłosił nowe miejsce - teren byłego lotniska Makowice-Płoty w woj. zachodniopomorskim. Zgodnie z aktualnymi obostrzeniami na festiwalu bawiło się 20 tys. osób.

Reklama

Przez trzy dni na scenie wystąpili m.in. Dżem, Pidżama Porno, Kasia Kowalska, Tabu, Kroke, Vavamuffin, Łona i Webber & The Pimps, Renata Przemyk, Raz Dwa Trzy, Łydka Grubasa, Hańba!, Bokka czy Dubioza Kolektiv.

Na Akademii Sztuk Przepięknych odbyły się spotkania z m.in. podróżniczką Elżbietą Dzikowską, Przemkiem Kossakowskim i ekipą programu "Down the Road", pilotem Łukaszem Czepielą, aktywistką Martą Lempert ze Strajku Kobiet, aktorami Andrzejem Chyrą i Arkadiuszem Jakubikiem.

Nocne koncerty na ASP dali m.in. Kapela ze Wsi Warszawa, Tides From Nebula, EABSTrupa Trupa.

Na zakończenie festiwalu tradycyjnie pojawił się Piotr Bukartyk, który z uczestnikami warsztatów zaśpiewał woodstockowy hymn "Z tylu chmur".

W najnowszym wpisie Jurek Owsiak opisuje stan "pofestiwalowej deprechy", gdy pole w Makowicach prawie całkiem opustoszało.

"Generalnie jest to najszybciej zwinięty Festiwal w historii. Czysto było już tydzień temu, gdy wyjeżdżaliśmy z Makowic, ale kiedy ostatni obiekt zniknie z lotniska ekipa jeszcze szturmem przejdzie przez cały teren, aby zostawić go takim, jakim go zastaliśmy. Nad wielkim, festiwalowym lotniskiem - co tu dużo gadać - zapadnie cisza. Być może przerywana pojedynczymi wydarzeniami, ale ten potężny, muzyczny gwar ma szansę zaistnieć dopiero za rok" - komentuje szef WOŚP.

"Dopiero teraz, oglądając materiały, widzę potęgę sceny, świetnie zorganizowanego zaplecza, pola namiotowego, parkingów. Wszędzie na zdjęciach uśmiechnięci i tworzący cudowną atmosferę ludzie. Zresztą widziałem to ze sceny i sam na te kilka dni oderwałem się kompletnie od polskiej rzeczywistości. Te kilka dni to coś jak utopijne państwo, wyspa, miejsce na ziemi, które wrzuca nas w inny wszechświat i niestety, kiedy wracasz do rzeczywistości tak jak ja, to czeka nas dosyć twarde lądowanie i zderzenie z tym wszystkim, co my, Polacy, tworzymy. A nie jest to miłość, przyjaźń i muzyka" - dodaje Owsiak, podkreślając, że ma nadzieję, że w tym nowym miejscu spotkamy się za rok.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje