Reklama

Orange Warsaw Festival 2015

Czy Warszawa potrzebuje festiwalu muzycznego?

Trwający trzy dni Orange Warsaw Festival dla wielu osób był czasem świetnej zabawy. Odmienne zdanie o imprezie mają natomiast mieszkańcy Warszawy, którzy po raz kolejny zostali zmuszeni do wysłuchiwania festiwalowych wykonawców, mimo iż wcale się o to nie prosili.

Uczestnicy festiwalu bawili się niewątpliwie lepiej niż mieszkańcy Warszawy

Orange Warsaw Festival nie cieszy się dobrą opinią wśród mieszkańców Warszawy nie od wczoraj. Na swoją, dość niechlubną opinię, zapracował sobie m.in. edycją w 2014 roku, kiedy to impreza odbyła się na Stadionie Narodowym oraz na jego błoniach. Wtedy do problemów z fatalnym nagłośnieniem na obiekcie, doszedł również problem hałasu, który dochodził do mieszkańców Saskiej Kępy. Paradoksalnie można stwierdzić, że niektóre koncerty były lepiej słyszalne w sąsiednich blokach niż na terenie stadionu.

Reklama

Zaraz po Orange Warsaw Festival 2014 mieszkańców Warszawy postanowili przeprosić operatorzy Stadionu Narodowego, którzy tłumaczyli jednak, że impreza to tylko kilka dni wyciągniętych z całego roku. Takie tłumaczenia nie przekonywały raczej sceptyków.

Sami organizatorzy festiwalu postanowili w końcu wyciągnąć wnioski z ostatnich edycji i ogłosili, że tegoroczna edycja imprezy odbędzie się na Torze Wyścigów Konnych Służewiec.

Jak się okazało, mieszkańcy dzielnic, z którymi sąsiaduje tor, niezbyt ochoczo przyjęli powrót festiwalu do poprzedniej lokalizacji. Jeszcze przed startem imprezy na oficjalnym profilu Orange’a można było przeczytać o tym, iż w przypadku zbyt głośnej muzyki, sąsiedzi obiektu będą wzywać policję do zaprowadzenia porządku.

Skargi na zbyt duży hałas towarzyszyły imprezie przez każdy z trzech dni. Mieszkańcy Służewca i Ursynowa nie kryli swojego oburzenia tym, że do późnych godzin nocnych ktoś każe im wysłuchiwać potężnego dudnienia:

"Do cholery jasnej.... zamiast być ciszej, gracie co raz to głośniej. Co za typ pozwolił grać wam do 1:00 w nocy. Mam nadzieje ze mieszkańcy w przyszłym roku oprotestują te wasze imprezy i zrobicie wreszcie w szczerym polu pod Warszawą..." - czytamy na oficjalnym profilu festiwalu.

"Nie organizuje się koncertu z takim mocnym nagłośnieniem, które niesie się przez pół Warszawy na terenie, gdzie ten dźwięk nie jest blokowany przez żadne zapory, typu bariery dźwiękochłonne na drogach, albo ściany budynku" - skomentowała inna internautka.

Organizatorzy w tym roku zadbali, by nagłośnienie nie było zbyt ciche i każdy z uczestników słyszał jak najwięcej. Zrodziło to jednak pewne problemy. Już na terenie imprezy sceny wzajemnie się zagłuszały (gdy stanęło się w odpowiednim miejscu, można było usłyszeć wszystkie trzy za jednym zamachem). Otwarta przestrzeń toru sprawiała natomiast, że dźwięk bez przeszkód niósł się daleko poza teren imprezy. Orange Warsaw był słyszany jeszcze dobre kilka kilometrów od toru.

Wydaje się, że Służewiec to kolejne miejsce, w którym Orange nie jest mile widziany. Można być pewnym również tego, iż impreza nie wróci na Stadion Narodowy, który nie stał się cudownie lepszym obiektem pod względem akustyki.

Organizatorzy mają do dyspozycji trzy rozwiązania. Mogą w dalszym ciągu pozostać na torze wyścigowym (o ile zgodzą się na to władze miasta) i starać się polubownie załatwić sprawę z mieszkańcami. Mogą również wziąć przykład z innych imprez w naszym kraju. Jednym z wyjść z problemu jest przeniesienie imprezy na obrzeża miasta, gdzie nikomu nie przeszkadzałby hałas (można nazwać to rozwiązaniem, które z powodzeniem stosują twórcy Open'era oraz OFF-a. Drugim natomiast jest zorganizowanie imprezy, która zakończy się przed ciszą nocną. Odważny pomysł urzeczywistni się w trakcie Kraków Live Festival w sierpniu (odbędzie się na Błoniach). Po godzinie 22:00 wszyscy festiwalowicze zostaną zaproszeni do krakowskich klubów.

Wydaje się, że w grę nie wchodzi przeniesienie festiwalu do innego, dużego miasta. Trudno wyobrazić sobie, aby stolicę zastąpił Wrocław, Poznań lub Łódź. Wiele osób zaznacza, że Warszawa potrzebuje imprezy takiej jak Orange, gdyż przyciąga ona gwiazdy największego kalibru. Pozostaje więc wypracować porozumienie między organizatorami i mieszkańcami, które ucieszyłoby każdą ze stron sporu. Inaczej mała wojenka między dwoma zwaśnionymi grupami nigdy nie zostanie rozstrzygnięta.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Orange Warsaw | Służewiec | Stadion Narodowy