Reklama

Open'er Festival 2019

Open'er Obywatelski 2019: Tomasz Sekielski zdradził swoje plany na przyszłość

Tomasz Sekielski był gościem jednego z paneli dyskusyjnych na Open’erze dotyczącego wolnych mediów oraz roli dziennikarstwa obywatelskiego. Twórca głośnego dokumentu „Tylko nie mów nikomu” opowiedział o swoich kolejnych planach.

Tomasz Sekielski opowiedział o swojej pracy na Open'erze

11 maja na oficjalnym kanale na Youtube Tomasza Sekielskiego pojawił się dokument "Tylko nie mów nikomu", w którym przedstawione zostały przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne.

Reklama

Film zbulwersował opinię publiczną, a na jego temat wypowiedzieli się najważniejsi polityce, przedstawiciele Kościoła oraz celebryci. Głos zabrali również muzycy, m.in. Ralph Kaminski, Vienio, Julia Pietrucha, Nergal, Adam Strug i Doda.

Posłuchaj utworu "Tylko nie mów nikomu" Ks. Adama!

O różnych aspektach "Tylko nie mów nikomu", ale również o kolejnych projektach Tomasz Sekielski opowiadał podczas spotkania z cyklu Open'er Obywatelski. Tematem dyskusji były wolne media, ich przyszłość i pozycja dziennikarza obywatelskiego.

- Myślę, że każdy człowiek otwarty i rozsądny, który oglądał ten film, wie że nie jest on antykościelny i antyreligijny, tylko dotyczy pewnego problemu. Problemu, który nie powinien być rozpatrywany na polityczne i niepolityczne sympatie. Pedofilia to przestępstwo, z którym trzeba walczyć, a nie zastanawiać, się kto zyskał lub kto stracił - mówił Sekielski do uczestników festiwalu.

Dziennikarz po raz kolejny argumentował, dlaczego zajął się właśnie środowiskiem kościelnym, a nie innymi zawodami.

- Kościół to jedyna instytucja, która przez lata systemowo tuszowała i ukrywała te przestępstwa. Jest to instytucja szczególnego zaufania publicznego. Czy będę zajmował się innymi grupami? Nie wiem, nie potrafię tego powiedzieć. W Polsce jest wielu dziennikarzy. Każdy może zajmować się, czym chce i zebrać na ten temat pieniądze w internecie - dodał Sekielski.

Kiedy tematem dyskusji stało się bezpieczeństwo dziennikarzy śledczych, Sekielski przyznał, że do tej pory nie musiał bać się o siebie i bliskich. Dodał jednak, że przy okazji "Tylko nie mów nikomu", doczekał się kilku ataków w sieci na jego osobę.

- Dostałem kilka wiadomości z pogróżkami, że skończę jak Adamowicz i że ktoś powinien mnie zastrzelić. Chciałem więc powiedzieć, że mój prawnik skierował sprawy do prokuratury. Nie zamierzam się tutaj cackać, tym bardziej, że ci ludzie napisali to ze swoich prawdziwych profili. Trzeba płacić za błędy i oni za nie zapłacą - przyznał.

Prowadzący spotkanie Bartosz Węglarczyk dodatkowo dopytał Sekielskiego, jak długo pracował nad ostatnim dokumentem. Dziennikarz przyznał, że pomysł pojawił się już w 2013 roku, jednak musiał odłożyć go w czasie, gdyż miał inne zobowiązania zawodowe.

- W 2017 roku, gdy zaczęliśmy zdjęcia i jeszcze zanim zdobyliśmy finansowanie, mieliśmy pokaźną bazę informacji. Wówczas też zaczęły napływać kolejne, które weryfikowaliśmy. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile byłem godzin w podróży. Odbyłem kilkadziesiąt spotkań w całym kraju. Część osób już wtedy mówiła, że chce się spotkać tylko po to, by zrzucić to z siebie, bo nie chcą występować w filmie. Dochodziło jeszcze weryfikowanie dokumentów, czekanie na nie oraz praca w archiwum. Nie jestem w stanie stwierdzić, ile czasu na niego poświęciłem. Produkcja sensu stricte trwała około 1,5 roku.

Zapytany o swoje najbliższe plany dziennikarz wymienił kolejną część "Tylko nie mów nikomu",  a także dokument dotyczący afery finansowej wokół SKOK-ów. Dodał też, że od dłuższego czasu myśli o filmie związanym z przemocą domową, zwłaszcza tą, która występuje przede wszystkim w wyższych sferach społecznych.

- Chce skupić się na ludziach z wyższych sfer, którzy chodzą w eleganckich garniturach, jeżdżą pięknymi samochodami, mieszkają w pięknych apartamentowcach, ale gdy zamykają do nich drzwi, to dzieją się tam straszne rzeczy. O tym się mało mówi, bo ktoś jest wpływowy, zna tego lub tamtego, tutaj zadzwoni i przekona kogoś żeby nie pisał o sprawie. To jest ukrywane, bo tych ludzi stać i mają na to pieniądze - tłumaczył Sekielski.

- Jeśli chodzi o SKOK-i, film o nich ukaże się na wiosnę. Nie wiem, kiedy będą wybory prezydenckie. Może znowu się zbiegnie. Maj to dobry miesiąc na premierę, co pokazał film "Tylko nie mów nikomu". Nie robię go jednak z myślą o wyborach, zwłaszcza, że ta afera wbrew obiegowej opinii, nie dotyczy jednej partii politycznej, tylko wielu osób - dodał.

Na koniec, przy okazji przebywania na muzycznym festiwalu, Sekielskiego zapytano o to, co sądzi o artystach, którzy nie angażują się politycznie i nie starają się też wpłynąć na młodych ludzi.

Dziennikarz zaznaczył, że być może oni za mało przeżyli, aby móc odczuć pewne braki. Z drugiej strony zachęcił do wzięcia sprawy w swoje ręce.

- Na każdym z nas ciąży spora odpowiedzialność, aby rozmawiać, dyskutować, tłumaczyć. Czasem mam wrażenie, że chcemy, aby ktoś to za nas załatwił. Jakiś piosenkarz zaśpiewa, jakiś aktor coś powie, albo jakiś fajny polityk. Cały czas patrzymy na innych, aby coś się stało. Musimy zacząć od siebie. Najlepszy piosenkarz i zespół nie załatwią tego za nas - podsumował.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Sekielski | Tylko nie mów nikomu | Open'er Festival