Reklama

"Must Be The Music": Pierwsza finalistka?

W pierwszym odcinku muzycznego show Polsatu zobaczyliśmy Katarzynę Moś, która zdaniem jurora Adama Sztaby jest kandydatką do finału. Poza tym było dużo pozytywnych akcentów z całego świata.

"Witam finalistkę programu 'Must Be The Music'. Jeżeli ktoś ma takie warunki jak ty, nie mam nic przeciwko temu, żeby się popisywał. Jesteś genialna" - ocenił juror Adam Sztaba występ Kasi Moś. Jej wykonanie przeboju "Natural Woman" Arethy Franklin zachwyciło czwórkę jurorów. 25-latka rodem z Bytomia ma za sobą występy w USA z m.in. słynnym girlsbandem Pussycat Dolls.

Reklama

"Było super" - powiedziała zadowolona Elżbieta Zapendowska. "My chcemy ciebie!" - dodał Wojtek "Łozo" Łozowski.

Zobacz eurowizyjny teledysk "I Wanna Know" Kasi Moś:

Wspomnianą Moś niektórzy mogą pamiętać z krajowych eliminacji do Eurowizji w 2006 roku, kiedy to jako 18-latka zaśpiewała piosenkę autorstwa Roberta Jansona (lidera Varius Manx). Teraz blondwłosa wokalistka (córka Marka Mosia, dyrygenta orkiestry Aukso) czuje się znacznie pewniej na scenie, choć jeszcze jakby nie była do końca przekonana do swoich umiejętności.

"Jesteś materiałem na wielką wokalistkę", "Masz wielkie głosiwo w sobie schowane" - na 9-letnią Oliwię Wieczorek spadł grad pochwał od jurorów. Dziewczynka z Golina z okolic Jarocina zaśpiewała z rockowym pazurem (włosami do pasa pozamiatała scenę) przebój "Szklana pogoda" Lombardu.

W show Polsatu zaprezentowało się spora grupa wykonawców, którzy do Polski przybyli z zagranicy. Cztery razy "tak" usłyszeli m.in. gitarowe trio Friends In China, na czele którego stoi mający polskie korzenie Francuz Matt Jarosinski ("Matt, ty jesteś cudny chłopak" - mówiła Kora), włoski wokalista Dario Isidoris (zaśpiewał włoską wersję szlagieru "Dziwny jest ten świat" Czesława Niemena), dowodzony przez Amerykanina zespół gospel Regeneration z Poznania ("najlepszy chór z wszystkich trzech edycji" - skomentował Sztaba) i urodzona w Nigerii Ifi Ude.

"Nieuchwytna i piękna, bardzo to było interesujące" - oceniła autorski numer "Day" Ifi Ude Kora. "Takiego miksu szukamy" - dodał Sztaba. Mieszkająca w Polsce od dziecka wokalistka (nietypowy makijaż z kropkami nad oczami, intrygująca uroda) ma spore szanse pójścia w ślady równie szalonej Olivii Anny Livki z pierwszej edycji "Must Be The Music".

Do dalszego etapu przeszedł również pochodzący z Haiti Gethomil Lamarre, który został studentem Uniwersytetu Warszawskiego po tragicznym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło jego kraj w 2011 roku. Występ 32-letniego wokalisty z gitarą podzielił jurorów (Kora i Łozo na "tak", Sztaba i Zapendowska na "nie"), ale dogrywka w postaci przezabawnego własnego utworu "Kocham cię" przekonała wszystkich.

Gethomil Lamarre śpiewa "Kocham cię":

W "Must Be The Music. Tylko muzyka" jurorzy starają się premiować wykonawców prezentujących autorski repertuar. Własne piosenki bardzo udanie wykonali łączący blues, rock'n'roll i swing Szulerzy z Inowrocławia ("Obywatel Nowak Jan") i dynamicznie grająca funk-rockowa petarda Mama Selita z Warszawy (posłuchaj w serwisie Muzzo.pl) z utworem "Brudne bomby", która jednak nie przekonała Kora.

Zobacz teledysk "Brudne bomby" grupy Mama Selita:

Przeczytaj recenzję debiutanckiej płyty Mama Selita

Na akustyczno-folkowy show postawiła warszawska grupa CzessBand (znana z występu na scenie folkowej Przystanku Woodstock 2011), która wykonała romski utwór tradycyjny "Tutti Frutti". Strzelały kapiszony, w powietrze pofrunęło konfetti. "To było niezwykłe widowisko" - ocenił zachwycony Łozo.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje