Reklama

Lunatic Soul i płyta "Through Shaded Woods": Rozdział muzycznych światów

Niewielki przełom nastąpił w 2014 przy okazji "Walking on a Flashlight Beam". Granatowa płyta Lunatic Soul mówiąca o depresji i śmierci spotkała się z najlepszym do tej pory przyjęciem i doczekała się m.in. kompozycji "Gutter", uważanej do dzisiaj przez wielu, za jedną z najlepszych kompozycji Lunatic Soul.

Reklama

Zmieniła się muzyka, zniknęły orientalizmy, pojawiła się elektronika. Duda zagrał też na wszystkich instrumentach, z wyjątkiem zestawu perkusyjnego. Poprzez takie kompozycje jak "Shutting Out The Sun", "Cold", "Gutter", "Treehouse" czy tytułowe "Walking on a Flashlight Beam" Lunatic Soul pokazał, że jest w nim również potencjał pełen nośnych melodii i muzycznie określił się na dobre, wyraźnie oddzielając się od Riverside.

W tym czasie Riverside również zmieniło swój styl. Muzyka stała się bardziej przystępna. Zniknęła charakterystyczna dla pierwszej dekady działalności zespołu i charakterystyczna dla progresywnego metalu "intensywność" aranżacyjna, która swój punkt kulminacyjny osiągnęła na płycie "Anno Domini High Definition" z 2009 roku. Mariusz Duda zmęczony progresywnym metalem wyraźnie wchodził w fazę celebrującą melodię i pokierował swój zespół na inne wody.

"Riverside wpadło w pułapkę. Myślę, że gdybyśmy cały czas nagrywali takie płyty jak 'Second Life Syndrome' lub 'Anno Domini High Definition' - rozpadlibyśmy się. Osobiście byłem zmęczony tymi wszystkimi progmetalowymi schematami, byłem zmęczony hałasem na próbach, sykiem blach, tego, że jak robiliśmy jakiś zespołowy utwór, to każdy z nas musiał grać w każdym momencie. Aranżacje bardzo były do siebie podobne, składały się z takich kwadratowych klocków. Generalizuję i przerysowuję, ale wiecie o co mi chodzi. Chciałem zrobić od tego przerwę. Uspokoić się. Na 'Memories In My Head' stawiamy teraz bardziej na aranżacyjną przestrzeń" - mówił Duda przy okazji EP-ki wydanej na 10-lecie zespołu.

Płyty "Shrine of New Generation Slaves" (2013) i "Love, Fear and The Time Machine" (2015), to dzieła bardziej przystępne i rzeczywiście nastawione bardziej na przestrzeń aranżacyjną i nośne kompozycje. Zwolennicy trylogii "Reality Dream" i "ADHD" narzekali na zbyt dużą dawkę spokoju i melancholii, na zbyt oszczędną i mało ekspresyjną grę zespołu.

Słuchacze dostali jednak teraz dopracowane aranżacyjnie i brzmieniowo albumy pełne pięknych utworów, co znacznie zwiększyło liczbę publiczności na koncertach, a takie kompozycje jak "The Depth of Self Delusion" czy "We Got Used To Us" doczekały się wielomilionowych odsłon w serwisach streamingowych. Na szczęście Riverside na płytach to nie to samo co Riverside na koncertach. O tym ile energii zyskuje zespół w wersji live, można dowiedzieć się chociażby z wydanego pierwotnie własnym sumptem, a obecnie również oficjalnie, koncertu "Lost'n'Found". Pomiędzy muzyką Riverside a Lunatic Soul wciąż była różnica.

"Zawsze zaczynam od czystej kartki" - czytaj na następnej stronie!

Dowiedz się więcej na temat: Lunatic Soul

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama