Iron Maiden w Tauron Kraków Arenie. Polski akcent na koncercie [RELACJA + ZDJĘCIA]

Iron Maiden wystąpili w Krakowie. Spektakularny koncert przyciągnął tłumy do Tauron Kraków Areny. Nie zabrakło także polskich akcentów. Przeczytajcie naszą relację i zobaczcie zdjęcia.

Iron Maiden wystąpili w Krakowie. Na zdjęciu lider formacji Bruce Dickinson

Dzięki mieszance heavymetalowych riffów, energii, kostiumowych występów i spektakularnej scenie, która zmieniła się, co najmniej sześciokrotnie, tłum wyprzedanego koncertu w ramach światowej trasy "Legacy Of The Beast" zespołu Iron Maiden, od pierwszych taktów zagranych w Krakowie w Tauron Arenie odleciał.

Reklama

Dosłownie. A to dzięki scenerii z wielkim samolotem bojowym latającym nad głowami muzyków do utworu "Aces High" (jak wytłumaczył Dickinson była to replika Spitfire'a, właśnie takimi myśliwcami w 1940 podczas bitwy o Anglię latali polscy piloci). Ten zespół, w przeciwieństwie do większości formacji rockowych i metalowych z lat 70. i 80., w XXI wieku przeżywa renesans.

Iron Maiden odnalazł swoje znaczenie w nowym tysiącleciu tworząc bardzo dobre, świetne lub doskonałe albumy, a także dzięki poważnemu podejściu do instrumentalnych i wokalnych obowiązków scenicznych.

Koncert Brytyjczków to wciąż zaskakująco wysoki poziom ekspresji sceny muzycznej. Zespół ma fajną, zabawną i pełnometrażową muzykę i jednego z najlepszych wokalistów w historii muzyki rockowej.

Dickinson nie tylko świetnie śpiewał trzydzieści lat temu, ale nadal robi to wybornie. W rzeczywistości niektóre bardzo wymagające utwory dziś rysują się znacznie lepiej niż w latach osiemdziesiątych. To zabrzmi dziwnie, ale "Aces High" i "Flight Of Icarus" zostały wykonane w Krakowie lepiej wokalnie niż w Long Beach Arena w 1985 roku, kiedy nagrano album "Live After Death".

Koncert, zgodnie z nazwą trasy "Legacy Of The Beast", stał się częścią spuścizny Iron Maiden. Setlista była naprawdę na miejscu. Zespół ogłosił trasę z obietnicą materiału z lat 80. i kilkoma niespodziankami z późniejszych albumów, jednak "Seventh Son of The Seventh Son" był reprezentowany zaledwie przez jedną piosenkę, a o "Somewhere In Time" całkowicie zapomniano.

Zobacz zdjęcia z koncertu Iron Maiden w Tauron Kraków Arenie:

Skupiono się głównie na albumie "Piece Of Mind", z którego wykonano kilka utworów. Brakło takich przebojów jak "Only The Good Die Young", "Seventh Son of The Seventh Son", "Back In The Village" lub "Alexander The Great", na którego fani wciąż czekają od wielu lat. Zespół nie wykonał tego utworu nawet w 1986 roku w Zabrzu na trasie "Somewhere On Tour".

Mimo tegp, koncert okazał się wspaniały, publiczność bawiła się przy każdym takcie, a show stał na najwyższym poziomie.

Częste zmiany scenerii i ubiorów sprawiały, że zmieniała się historia, jaką zespół chciał opowiedzieć. Momentami było wojennie, momentami jak na spektaklu "Upiór w operze". To wspaniałe, że przy okazji światowej trasy "Legacy of the Beast", kultowy Iron Maiden uhonorował nas kolejnym świetnym występem (nie zabrakło również polskiego elementu - Dickinson wspominał o polskich lotnikach z Dywizjonu 303, którzy walczyli w Bitwie o Anglię).

Ci, którym nie udało się kupić biletów na piątkowy koncert mają jeszcze jedną szansę zobaczyć kultową kapelę. W sobotę w Tauron Kraków Arena odbędzie się bowiem kolejny koncert zespołu. To pozycja obowiązkowa, bo Iron Maiden po prostu jest coraz lepszy. To dobrze wróży, gdyż Bruce Dickinson pożegnał się mówiąc: "Mam nadzieję, do zobaczenia wkrótce."

Bartosz Nowicki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje