Reklama

Evanescence na żywo z Rock Falcon Studios: Wszystko, co można sobie wymarzyć

Evanescence szykują się do premiery albumu "The Bitter Truth", ich pierwszej płyty od dekady. Chociaż pandemia mocno namieszała w ich planach, zespół postanowił udostępnić live session ze studia, w którym powstawał album. Takie rozwiązanie okazało się wszystkim, co na ten moment mogliśmy sobie wymarzyć.

Na czele Evanescence stoi Amy Lee

"Skoro nie możemy w tym roku występować przed wami na żywo, zapraszamy was do Rock Falcon Studios w Nashville, gdzie powstawał nasz nowym album 'The Bitter Truth'" - tak Evanescence zaprosili swoich fanów na specjalne biletowane live session.

Reklama

Zanim doszło do występu, wokalistka Amy Lee odpowiedziała na wybrane pytania od wielbicieli Evanescence. Najważniejszą informacją dla wszystkich widzów tej wyjątkowej sesji było to, że album "The Bitter Truth" jest już oficjalnie ukończony. Pandemia, która zaskoczyła nas wszystkich, na muzyków miała również pozytywny wpływ. Grupa zaczęła szukać nowych rozwiązań, a izolacja dostarczyła im inspiracji, która okazała się silniejsza niż strach przed powrotem do studia po tak długim czasie.

Sama Amy Lee przyznała, że jakiś czas temu musiała mocno zastanowić się nad tym, czy muzyka to jej powołanie. "To był dla mnie ważny moment. Dzięki temu wiem już, że muzyka to część mnie, a nie tylko droga, którą wybrałam w liceum, i na której już pozostałam" - przyznała. Dodała, że obecnie często inspiruje się swoim dzieckiem, macierzyństwem, a także najtrudniejszym doświadczeniem w jej życiu - stratą brata.

Po trzydziestu minutach opowieści wokalistki, przenieśliśmy się do studia wraz z zespołem. Amy Lee, Will Hunt (perkusja) i Troy McLawhorn (gitara) przebywali w Rock Falcon Studio, natomiast Tim McCord (bas) połączył się z grupą z Kalifornii, a Jen Majura (gitara) - z Niemiec.

Chociaż sesja live, tym bardziej oglądana na ekranie komputera, w żadnym przypadku nie może być porównywana do koncertu, to miała swoje plusy. Mogliśmy zbliżyć się do muzyków na wyciągnięcie ręki, a nawet dojrzeć w ich oczach emocje, których doświadczali podczas wykonywania swoich największych hitów i nowych kawałków. Nie był to koncert w klubie czy na stadionie, a kameralny występ tylko dla wybranych.

Evanescence rozpoczęli sesję od "The Bitter Truth" i "The Game Is Over", nowych piosenek, które trudno odróżnić od tych dobrze nam już znanych. Pewnie dlatego, że starsze utwory grupy nabierają teraz zupełnie nowego znaczenia - tak się stało z "The Only One" i "Sick".

"Tekst 'Sick' chyba nigdy wcześniej nie znaczył dla mnie tyle, co teraz" - oznajmiła Amy Lee. Po tej emocjonalnej petardzie szybko przeszliśmy do "Going Under", a później do akceptacji tego, kim jesteśmy, czyli "Use My Voice". To kolejny kawałek, który z biegiem czasu stał się dla wokalistki jeszcze ważniejszy, szczególnie ze względu na tekst: "nie wypowiadaj się za mnie". Amy wspominała, że pandemia to nie jedyny problem, z którym obecnie musimy się zmierzyć. Powinniśmy walczyć również o równość i prawa kobiet.

Na krótkiej setliście nie mogło zabraknąć "Bring Me to Life" i "Lost in Paradise". Dobrze, że Amy Lee uwielbia tworzyć setlisty, bo wykonanie najbardziej znanych utworów i nowych piosenek w stosunkowo krótkim czasie, żeby nie zanudzić słuchaczy (co na koncercie byłoby przecież wręcz niemożliwe), to trudna sztuka. Na koniec usłyszeliśmy cover "Glory Box" Portishead.

Cała sesja udowodniła, że Evanescence są w najlepszej formie od lat i pozostaje nam tylko czekać, aż będziemy mogli usłyszeć ich na żywo, ale już nie w zaciszu własnego domu. Na razie najbliższy koncert grupy w Polsce zaplanowany jest na 21 września 2021 roku. Wcześniej usłyszymy całość płyty "The Bitter Truth". Premiera 26 marca 2021.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Evanescence

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL