Reklama

70 lat Cher: Gwiazda gwiazd



Hello, Cher!

Reklama

Lata 40. wydały na świat co najmniej dwie zjawiskowe artystki - Cher i Barbrę Streisand. Chociaż ich muzyczne kariery, a nawet życie osobiste, ciężko porównać, to jedno je łączy - w latach siedemdziesiątych zabłysnęły w przepięknych lśniących kreacjach. W 1969 roku Streisand pokazała się w obcisłej złotej sukni w filmie "Hello, Dolly!", niedługo potem w modę na cekinowe kostiumy rodem z bogatych musicali z Broadwayu, wpasowała się Cher.

W "The Sonny & Cher Comedy Hour" prezentowała się w kreacjach zjawiskowych, bajkowych, wręcz królewskich, szytych i projektowanych specjalnie dla niej i dla podkreślenia jej urody. Maniacy mody doskonale wiedzą, że te kreacje wpłynęły na świat mody lat 70., a wygląd Cher przyciągał przed telewizyjne ekrany sporą publiczność. Za rosnącymi słupkami oglądalności poszło spore zaufanie kolejnej wytwórni płytowej.

Tym razem Sonny’emu i Cher szansę dało Kapp Records. Najpierw zmarnował ją Bono, pisząc dla żony kolejny "wielki przebój", który okazał się wielkim fiaskiem, a potem na muzyczną mapę przywrócił ją Snuff Garret utworem "Gypsys, Tramps & Thievs". Uwodzicielski alt Cher wreszcie trafił na odpowiedni tor - solowego albumu "Cher" i powrotu na wysokie miejsca na listach przebojów.


Lata siedemdziesiąte obfitowały w single i płyty - Cher wydawała solo i w duecie co chwilę, jakby bała się, że nadejdzie kolejne muzyczne zapomnienie, chwytając każdą piosenkową szansę i nieustannie koncertując. Sukcesów wielkich ta nerwowa obecność nie przyniosła, ale był to jeden z niewielu momentów, kiedy Cher wystąpiła w indiańskim pióropuszu.... I to warto przypomnieć:



Dowiedz się więcej na temat: Cher

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje