Reklama

"Zaistnieć poza Polską"

Debiutancka płyta "Fobrock" (2005) grupy Bracia, na czele której stoją bracia Piotr (wokal) i Wojtek (gitara, wokal) Cugowscy, zrobiła sporo zamieszania na rockowej scenie. Zespół prowadzony przez synów Krzysztofa Cugowskiego z Budki Suflera stylistycznie różni się od dokonań grupy senatora Prawa i Sprawiedliwości. Rockowe granie Braci przyniosło im na początku 2006 roku nominacje do Fryderyków i nagrody Superjedynki. O tych wyróżnieniach i poszerzonych wznowieniach płyty "Fobrock" Wojtek Cugowski opowiedział w rozmowie z Michałem Boroniem. Śpiewający gitarzysta Braci podzielił się także informacjami o szykowanej drugiej płycie zespołu, a także o planach związanych z promocją swojej muzyki w egzotycznej Japonii.

Zostaliście nominowani do "Superjedynki" w kategorii "rockowa płyta roku". Jak odbieracie tę nominację i jak oceniacie swoje szanse?

Reklama

Jest nam oczywiście bardzo miło, że nasza płyta została w ten sposób dostrzeżona. Tak samo jak to było w przypadku Fryderyków. Nie ukrywam, że to dla nas duży sukces, szczególnie, że płyty wydajemy sami, niezależnie od dużych firm. Nie spodziewaliśmy się tych wyróżnień.

Nie wiem, jakie mamy szanse na "Superjedynkę", trudno mi to ocenić. Na pewno gdzieś tam liczymy, że znajdziemy się w tej pierwszej trójce, która wystąpi na festiwalu w Opolu [do drugiego etapu plebiscytu zakwalifikuje się trzech wykonawców spośród sześciu nominowanych - przyp. red.].

Czy tego typu nagrody i wyróżnienia są dla was ważne?

Są ważne wtedy, gdy to publiczność ma wpływ na przyznanie nagrody, tak jak to było w przypadku "Złotych Dziobów" radia Wawa, gdzie wygraliśmy jako zespół debiutujący. To jest dla nas priorytet. Natomiast każda nominacja i inna nagroda jest dla nas również ważna.

Do sklepów właśnie trafiła reedycja "Fobrocka". Co się na niej znalazło nowego w stosunku pierwotnej wersji?

Reedycja zrobiona jest w dwóch wersjach. Pierwsza jest jednopłytowa - zawiera to, co się znalazło na pierwszej edycji płyty plus dodatkowo singel "Coraz prędzej", który jest polską wersją starego-nowego utworu "Missing Every Moment". Tym singlem chcemy promować tę reedycję. Z "Missing Every Moment" startowaliśmy w 2003 roku w polskich eliminacjach do Eurowizji. Teraz został nagrany po polsku, żeby mógł się ukazać w stacjach radiowych. To prosty, melodyjny rockowy numer. Niewykluczone, że zrobimy do polskiej wersji teledysk.

Natomiast druga forma jest dwupłytowa, z polską i angielską wersją. Od razu nagraliśmy dwie wersje i postanowiliśmy ją przy tej okazji wydać. Na dodatkowej znalazła się angielska wersja "Fobrock" oraz klipy do nagrań "Szara twarz" i "Niczego więcej".

Ostatnio w Lublinie zagraliście specjalny koncert dla Japończyków, którzy zainteresowali się waszymi nagraniami. Możesz uchylić nieco rąbka tajemnicy na ten temat? Jak do tego doszło?

Jak już mówiłem, nagraliśmy wersję angielską płyty, którą rozesłaliśmy w różne miejsca na świecie, żeby uzyskać jakieś zainteresowanie i jakieś recenzje, czy to się podoba, czy nie. Odzew nastąpił właśnie z Japonii. Odezwał się człowiek, który ma tam firmę wydawniczo-publishingową, powiedział, że jest bardzo zainteresowany i chce przyjechać tutaj i posłuchać zespół na żywo.

Dlatego przygotowaliśmy cały program po angielsku. Przyjechali, obejrzeli koncert, powiedzieli, że im się bardzo podobało, że było bardzo zawodowo. Na pewno współpraca będzie trwała, ale nie wiem jeszcze, w jakiej formie. Na razie ciężko mi powiedzieć, jakie będą następne kroki. Jesteśmy dobrej myśli, nie ukrywam, że wiążemy z tym jakieś tam nadzieje.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: POZ | poża | braci | superjedynki | nagrody

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje