Reklama

"Popularność zespołu trochę nas przerosła"


Reklama

Czy pójdziemy w tę stronę? Za każdym razem trudniej mi jest deklarować cokolwiek, co się wydarzy w przyszłości, ponieważ teraz jestem strasznie skupiona na tym, co właśnie zrobiliśmy. Jestem tak wyczerpana, że myśl o nowej płycie jest dla mnie tak bolesna, iż nie wiem zupełnie, w jaką stronę pójdziemy. Na pewno pójdziemy w stronę, która na tej płycie po raz pierwszy się pojawiła - aby ujednolicić repertuar. Nareszcie udało nam się coś takiego, że kiedy słuchasz naszej płyty, w każdym momencie jest pajęczyna, spójność. Nawet w utworze "Niekochana", który jest, nazwijmy to, najłagodniejszym z całej płyty, pomimo dosyć przerażającego czy wręcz dołującego tekstu, udało nam się zrobić taką rzecz, która nam zniszczyła trochę promocję "Pieprzu". Mianowicie wystawienie takiego utworu, jak "Ciągle ty" jako pilota płyty, która była dość brutalna i ostra, natychmiast spolaryzowało nam środowisko naszych fanów. Ci, którzy cenili nas za "Kiedy powiem sobie dość" i kupili płytę, powiedzieli: Co?! To jest rzeźnia! Ja chcę takie kawałki, jak 'Kiedy powiem...'. Z kolei ci, którzy cenili nas za ostre kawałki, typu "Rośnie we mnie gniew", stwierdzili: Kurcze, taki singel promuje płytę?! Ja tego nie kupię, to jest za łagodne.

Teraz doszliśmy do wniosku, mądrzejsi o to doświadczenie, że nawet jeśli pojawi się numer i człowiek myśli o jakiejś tam promocji, to jednak postanowiliśmy nie dać ani wytwórni, ani rozgłośniom radiowym, wyboru. Gdy patrzysz na naszą nową płytę, widzisz jedno - z czystym sumieniem jako radiowiec, czy prowadzący program w telewizji, możesz puścić tak naprawdę dwa utwory, bo tekst nie jest tak brutalny i może nie są one tak mocne. Mam na myśli utwory "Niekochana" i "Wszystko to co ja". Ale one w sobie są mroczne, nie odstają, nie przeciwstawiają się całej reszcie.

Byliśmy mądrzejsi i nie baliśmy się, że ktoś źle odbierze nasz image, naszą kreację artystyczną czy propozycję. Myślę, że jednak poszło to w dobrą stronę. Człowiek się jednak uczy przez całe życie. To jest główny wniosek z tej całej sytuacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje