Reklama

"Ogień zmieniający się w dym"

O czym jest "Maneater", piosenka, która się stała już wielkim przebojem?

Reklama

"Maneater" nie jest w rzeczywistości utworem o polityce ani o równouprawnieniu. Przede wszystkim "Maneater" jest rytmicznym, głośnym i agresywnym zwierzakiem. Prawie tak, jakby ten kawałek stał się zwierzęciem. Żyje swoim własnym życiem. Pojawił się znikąd.

Wtedy wdziałam się z Timbalandem po raz pierwszy od czterech dni. Usiedliśmy razem z gitarzystą, klawiszowcem i programistą, ja z mikrofonem i szukaliśmy właściwego beatu. Zaczęliśmy nagrywać, a energia, jaką czułam w tamtym miejscu, była niepodobna do czegokolwiek, co kiedykolwiek czułam.

Głos ustawiony był na poziomie 10+ i nagle z głośnika zaczął wydobywać się dym, czuliśmy swąd i wtedy z głośnika buchnął ogień. Przeraziliśmy się i odłożyliśmy ten kawałek na dwa tygodnie. A kiedy zajęliśmy się nim, uświadomiliśmy sobie, że to świetna piosenka.

Na "Maneater" można patrzeć jak na klasycznego pożeracza ludzi. W pewnym sensie mówię zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej osobie. Ale kiedy się nad tym zastanawiam, myślę, że opowiada ona o czymś więcej - o świecie, w którym żyjemy i jakimi jesteśmy konsumentami. Zawsze chcemy więcej i więcej. W tym kawałku jest wiele odniesień do lat 80. To kawałek w stylu Angeliny Jolie , typowej pożeraczki facetów, ikony dla kobiet. Wydaje mi się kimś, kto mógłby być pożeraczką facetów, ale tak naprawdę jest typem kobiety asertywnej, która wie, czego chce i do tego dąży, wielowymiarowej.

W "Promiscuous" towarzyszy ci Timbaland.

Ten utwór jest naprawdę fajny. Kobieta i mężczyzna w tej piosence nawet się nie dotykają, jedynie mówią o byciu razem i o otaczającej ich rzeczywistości. Wydaje mi się, że każdy ma takie momenty, kiedy czuje się seksownie, trochę ryzykownie, chce odrobinę poflirtować. Ma ochotę na odrobinę zabawy z miłości, związku.

Następny utwór to "Glow".

Niemiecki dziennikarz opisał "Glow" jako utwór hedonistyczny, ponieważ słychać tam wiele wokali, które wypełniają cały obszar. Są bardzo zmysłowe. Ta piosenka jest jak dźwiękowy cukierek.

A dla mnie "Glow" ten zakręcony wymiar, prawie jak rozbijanie dyni, ale całkowicie w stylu R&B. To naprawdę przyjemne.

W "No Hay Igual" śpiewasz po hiszpańsku.

Jest to mój wkład w to, co słyszę - w brzmieniu reggae, w smaku słów, w podejściu, seksualności. To po prostu ja - osoba wyzywająca. Słowa napisałam po hiszpańsku. Nie wiedziałam nawet, że mogę pisać po hiszpańsku. Tekst jest całkiem prosty.

Mam nadzieję, że nie obraziłam żadnych studentów hiszpańskiego, ale jak do tej pory podobają się moim hiszpańskim przyjaciołom. To fajny klubowy kawałek i mówi o tym, że nie ma nikogo innego, tylko ty dla mnie.

Dowiedz się więcej na temat: Chris Martin | timbaland | piosenka | utwór | płomień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje