Reklama

"Nie mam zahamowań"

Wróćmy do Opola. Co stanie się, jeśli "Stalker" wygra festiwal i parę dni po jego zakończeniu pojawi się u ciebie dwóch smutnych panów z teczkami i zestawem propozycji nie do odrzucenia?

Reklama

Ja jestem cały czas otwarty na propozycje, o ile będą to propozycje zgodne z moim tao. Trzeba grać koncerty? Dlaczego nie! Trzeba nagrywać płytę? Dlaczego nie, mam na to wielką ochotę! Natomiast jeśli powiedzą mi, żebym zareklamował działalność przestępczą, partię polityczną czy produkt, którego nie lubię i nie polecam, to po prostu podziękuję. Nie można rekomendować czegoś, w co się nie wierzy.

Od pewnego czasu nie wierzysz również w "Idola", do udziału w którym zachęcałeś jeszcze niedawno z ekranu telewizora. Dlaczego zażądałeś wycofania spotu ze swoim udziałem reklamującego program?

Dlatego, że wprowadzono mnie w błąd. Byłem przekonany, że "Idol" to dobroczynna akcja komercyjna, że jest to program telewizyjny, który zrobi wiele dobrego. W Polsce jest od cholery i trochę utalentowanych ludzi, ale skomercjalizowane do obłędu media są skonstruowane w ten sposób, że ci ludzie nie wierzą, że mogą być komukolwiek potrzebni. Myślałem więc, że ta akcja będzie służyć wyławianiu prawdziwych talentów... Powinienem mieć trochę oleju w głowie i kazać im wcześniej pokazać sobie jakiś zarys tego programu, ale zaufałem znajomemu, który mi to rekomendował. Okazało się niestety, że osią widowiska nie jest to, że ktoś cudnie śpiewa, ale poniewieranie ludźmi, gnojenie ich, wbijanie ich w glebę, ośmieszanie i mówienie im rzeczy, których nie przystoi mówić. Jak to zobaczyłem i wyobraziłem sobie, że jestem jednym z tych petentów, z moją psychiką, to nie wiem czy nie popełniłbym samobójstwa... To jest igranie z ogniem. Część z tych ludzi już nigdy więcej nie odważy się publicznie zaprezentować. A wiem, że tak naprawdę to jury nie jest aż tak kompetentne, żeby podejmować werdykty o losach ludzi. Tam odpadło kilka osób piekielnie utalentowanych, bardziej utalentowanych niż część z tych, którzy przeszli dalej. Dobry pomysł zginął więc na rzecz normalnych igrzysk, takiego współczesnego Kaliguli, marnej zresztą jakości.

Dowiedz się więcej na temat: utwór | MTV | stacja | szczęście | reakcje | zbigniew | film | Opole | festiwal | artyści | piosenki | jury | piosenka | rzeczy | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje