Reklama

"Nie mam zahamowań"

Próbuję sobie wyobrazić reakcje kierowców, którym nagle wyrastałeś przed zderzakiem, rozparty w fotelu na środku jezdni i grający na gitarze. Podchodzili do tego ze zrozumieniem czy pieklili się, że spóźnią się przez ciebie do pracy?

Reklama

Z kilkudziesięciu przypadków chyba tylko dwie reakcje były zdecydowanie negatywne. One znalazły się w filmie, bo są znamienne - ktoś nie wytrzymuje nerwowo, wyskakuje z samochodu i grozi mi, ktoś inny mi fucka pokazuje. Wielu ludzi było po prostu zatroskanych tym, jak mnie ominąć, ale najwięcej było pozdrowień. Ludzie poznawali mnie, co było dla mnie dość zaskakujące, bo przecież nie występuję publicznie tak często, żeby mnie można było pamiętać. Ogromna ilość naprawdę przyjaznych gestów z ich strony sprawiła, że to był bardzo przyjemny dzień... Gosia miała gorzej, bo do jej zadań należało m.in. leżenie na łóżku rozstawionym gdzieś tam w Alejach Jerozolimskich. Komentarze przechodzących tamtędy meneli były typowo polskie i dotyczyły głównie tego, co oni by z nią na tym łóżku zrobili. Trochę ją to zniechęciło, ale na szczęście, gdy zobaczyła teledysk, uznała, że to największe wydarzenie w jej życiu. No, ale Gosia ma 17 lat, więc na pewno jeszcze wiele się w jej życiu wydarzy...

Dlaczego zdecydowałeś się zgłosić "Stalkera" do koncertu opolskich premier? Nie uważasz, że piosenka może się tam znaleźć w nieodpowiednim kontekście?

Dla sztuki kontekst nie istnieje. Kiedyś miałem takie myśli, że nie zagram tu czy tam, wobec takich czy innych widzów, instytucji lub partii. Ogromna ilość propozycji była przeze mnie filtrowana, ale dzisiaj patrzę na to całkowicie inaczej. Jeżeli gram cudną piosenkę i wykonuję ją w taki sposób, jaki zamierzałem, to już dalej nie interesuje mnie, co się dzieje, gdzie się dzieje i dlaczego. To trochę przypomina sytuację malarza, który namalował obraz i możemy zastanawiać się, czy powinien być pokazany w Raciborzu czy od razu w Luwrze, a może jeszcze w Warszawie. A przecież wszędzie, gdzie się pojawi, jest tym samym obrazem i bez względu na to, jacy ludzie się z nim zderzają, obraz jest niereformowalny. W związku z tym wykonuję "Stalkera" w Opolu z pełną premedytacją, nie przywiązując najmniejszej wagi do oceny jury, nagród itd. Proszę mi wierzyć, to w ogóle nie ma dla mnie znaczenia. Wiem, że moi przyjaciele, którzy biorą udział w tym festiwalu bardzo się takimi rzeczami przejmują, przygotowują się do Opola trochę jak do startu na olimpiadzie i rozumiem to, bo jestem rozumnym człowiekiem, ale nie potrafię tego zrozumieć jako artysta. Tam trzeba po prostu wyjść na scenę i zagrać najpiękniej, najlepiej jak można swoje dzieło. I albo ludzie, którzy będą tego słuchali podzielą moją opinię i powiedzą, że jest to piosenka piękna, albo nie. Ona jednak nadal będzie dla mnie piękna i nic to w moim życiu nie zmieni.

Dowiedz się więcej na temat: utwór | MTV | stacja | szczęście | reakcje | zbigniew | film | Opole | festiwal | artyści | piosenki | jury | piosenka | rzeczy | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje