Reklama

Reklama

Rachel Nagy nie żyje. Miała 37 lat

Smutne wieści napływają ze Stanów Zjednoczonych. Grupa Detroit Cobras poinformowała o śmierci swojej wokalistki i frontmantki, Rachel Nagy. Kobieta miała zaledwie 37 lat.

Rachel Nagy swoim głosem przyciągała fanów z całego świata

Rachel Nagy była liderką garażowo-rockowej grupy Detroit Cobras. Nagy dołączyła do Detroit Cobras w 1994 roku po namowach gitarzystki, Mary Ramirez. Ich debiutancki album, "Mink, Rat Or Rabbit", ukazał się w 1998 roku. Znalazły się na nim rockowe covery utworów grup z lat 60., jak The Marvelettes, The ShirellesThe Shangri-Las. Po wydaniu "Life, Love And Leaving" w 2001 roku, grupa zmieniła nieco brzmienie i próbowała naśladować The White Stripes. 

W dyskografii Detroi Cobras znalazły się jeszcze dwa albumy - "Baby" z 2004 roku i "Tied & True" z 2007 roku. W tym czasie grupa wyrobiła sobie markę wyśmienitego zespołu koncertowego, grała w Stanach i Europie, a niektórzy fani podróżowali nawet za zespołem, by uczestniczyć w wielu koncertach. Ich dwa pierwsze albumy zostały wznowione przez Third Man Records w 2016 roku.

Reklama

"Nie ma słów, które mogłyby w pełni wyrazić nasz żal, gdy wspominamy ten zbyt krótki żywot, wciąż witalny i inspirujący dla wszystkich, którzy ją znali i kochali" - napisał jej kolega z zespołu Greg Cartwright w poście na oficjalnej stronie grupy na Facebooku. "Z Detroit Cobras Rachel Nagy niosła pochodnię Rocka, Soulu i R&B fanom na całym świecie. Więcej niż tylko wokalistka, ucieleśniała ducha muzyki i wznosiła ją na nowe wyżyny ze swą własną, głęboko oddziałującą siłą wokalną" - napisał dalej.

W recenzjach koncertów grupy często można było przeczytać, że najważniejszą postacią w zespole była właśnie Nagy. "The Cobras zrobili karierę grając muzykę innych ludzi i czasami byli leniwie metkowani jako 'cover band'. (...) Wokalistka oferuje głębokie poczucie empatii w tekstach, zarówno w stosunku do autorów piosenek, jak i ich tematów. A wersy takie jak: 'Wezmę go za jaja i zawlokę z powrotem do miasta' sprawiają, że mężczyźni zaczynają się bać. Jej jest nieskruszona i wiarygodna" - pisano w recenzji lokalnej gazety Detroit Metro Times po koncercie w 2007 roku.

Pożegnała ją także wytwórnia Third Man Records. "Zarówno w swoim głosie, jak i osobowości, Rachel Nagy była idealną równowagą twardego badassa i absolutnej słodyczy" - napisała wytwórnia w poście na Instagramie. "Od najwcześniejszych występów White Stripes w Magic Stick w Detroit, poprzez koncert z okazji 10-lecia Third Man w Nashville, Rachel i Detroit Cobras byli konsekwentnie inspirującą obecnością w naszym świecie przez prawie 25 lat. Będzie nam naprawdę brakowało dźwięku jej wypełniającego pokój śmiechu, jej szczerości bez bzdur i jej prawdziwej przyjaźni. Spoczywaj w mocy" - czytamy we wpisie.

W książce "Detroit Rock City", Bobby Harlow porównał ją do Amy Winehouse. "Rachel to Amy Winehouse, ale taka jej niebezpieczna wersja" - stwierdził autor. "Cóż, Rachel skopie ci pie****ny tyłek. Wiesz, że ona jest naprawdę niebezpieczna, naprawdę poza kontrolą. I zobaczcie tatuaże Winehouse - są w tym samym miejscu co Rachel" - zwrócił uwagę.

Rachel Nagy miała zaledwie 37 lat. Nieznane są przyczyny jej śmierci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy