Reklama

Michael Jackson uniknął więzienia

Wygrany proces z Gavienem Arvizo i uwolnienie od zarzutów o molestowanie seksualne nieletniego nie zakończyły problemów Michaela Jacksona w tej materii. Piosenkarz został bowiem pozwany w listopadzie 2004 roku przez kolejną domniemaną ofiarę, która zarzuca mu molestowanie. Piosenkarz nie stawił się jednak dwukrotnie na rozprawie w Nowym Orleanie, za co groziło Jacksonowi aresztowanie.

W środę, 17 sierpnia, w zastępstwie pozwanego piosenkarza w sądzie w Nowym Orleanie stawił się Charles Gay, prawnik piosenkarza. Adwokat wytłumaczył nieobecność Jacksona błędami biurowymi, które spowodowały, że dwa wezwania do sądu nie trafiły w ręce gwiazdora.

Reklama

Sędzia Eldon Fallon przyjął wytłumaczenie, nakładając przy okazji na Jacksona grzywną w wysokości 10 tysięcy dolarów. Piosenkarz nie powinien jednak narzekać - groziło mu bowiem aresztowanie za ignorowanie wezwania sądu.

Dodatkowo Fallon przyznał, że gdyby w środę w sądzie nie pojawił się Gay, wydałby wyrok zaoczny na korzyść powoda.

Joseph Bartucci, kolejna domniemana ofiara Jacksona, oskarżył piosenkarza o to, że w 1984 roku przez osiem dni był molestowany, bity i raniony przy pomocy żyletki. Mężczyźnie dodatkowo cały czas podawano narkotyki. Takie są przynajmniej oskarżenia zawarte w pozwie.

Powód argumentuje, że wniósł sprawę do sądu pod wpływem impulsu, który wywołała sprawa poprzedniego oskarżenia Jacksona. W ten sposób usprawiedliwił 20-letnie opóźnienie w wniesieniu sprawy.

Adwokat Jacksona odrzucił oczywiście wszystkie zarzuty podnosząc dodatkowo, że sprawa jest przedawniona. Reprezentant powoda nie zgodził się z argumentacją Gay'a. Kolejne posiedzenie odbędzie się 7 września w Nowym Orleanie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje