Reklama

Mandaryna: Wiśniewski jest chory!

Trwa kryzys małżeństwa Marty i Michała Wiśniewskich. Dotychczas to lider Ich Troje na łamach mediów informował o całej sytuacji, wydając często sprzeczne informacje. Teraz przemówiła Marta "Mandaryna" Wiśniewska, oskarżając swojego męża o kłamstwa.

"Każdego dnia z coraz większym przerażeniem obserwuję, jak bardzo się pogubiłeś. Jakie żałosne jest to publiczne rozdrapywanie ran. Jestem zrozpaczona, zawstydzona i zła. Chcę mi się krzyczeć: to wszystko jest chore... Dlaczego nie rozmawiamy o tym w domu?" - mówi Mandaryna w "Fakcie".

Reklama

Wygląda na to, że jedno z najsłynniejszych małżeństw polskiego świata rozrywki przechodzi do historii. Bo trudno liczyć, że to chwilowy kryzys, skoro słyszy się takie stwierdzenia:

"Zrozumiałam wreszcie, że jestem samotną kobietą z dwójką dzieci, które muszę utrzymać. Bo miłość wyznawana wyłącznie w gazetach i w internecie nie daje mi niczego poza wstydem, że wszyscy się śmieją z naszego nieszczęścia" - tak Mandaryna odniosła się do ostatnich wyznań Wiśniewskiego, opublikowanych na oficjalnej stronie Ich Troje.

Wokalista pisał m.in. o tym, że wciąż kocha żonę. Odniósł się także ponownie do pamiętnego występu Mandaryny w Sopocie, który odsłonił jej wokalne niedostatki.

"I pytam tylko najprościej jak potrafię, czy zatuszowanie sopockiej porażki było warte poświęcenia mnie ... nas ... naszej rodziny i domu? Pytanie to zadaję jej rodzicom, znajomym, współpracownikom i w szczególności Kasi Kanclerz [zajmuje się promocją Mandaryny z ramienia wytwórni Universal, wydającej jej płyty - przyp. red.], która do tego dopuściła. Warto było? Tak mi przykro ... i żal" - pisał Wiśniewski.

Mandaryna przypomniała sprawę luksusowego mercedesa, który miał jej odebrać mąż, a także pozwu rozwodowego, o którym plotkuje się już od dłuższego czasu.

"Czy naprawdę rozumiesz, co znaczy słowo miłość? Czy naprawdę wierzysz w to, co mówisz? Że NIE wysłałeś do mnie pozwu, że NIE domagasz się rozmowy z adwokatem, którego nie mam, że NIE dałeś mi prawa do zamieszkania w domu do końca października i NIE postanowiłeś oddać mojego samochodu do banku? Przecież nie możesz być aż tak cyniczny. Wolę myśleć, że jesteś chory. Chcę Ci pomóc, ale już chyba nie potrafię..." - kończy Mandaryna w "Fakcie".

INTERIA.PL/Fakt

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ich Troje | kryzys | chory | Mandaryna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje