Tragiczne doniesienia potwierdzili koledzy z zespołu gitarzysty, publikując oświadczenie na Twitterze.
"Jest nam niesamowicie ciężko pisać takie rzeczy, ale nasz wspaniały przyjaciel i wielki lider zmarł. Ostatnia trasa koncertowa z listopada była jedyną możliwością, aby Andy mógł się pożegnać. Ze stratocasterem, krzykiem i odpowiedzią z pierwszego rzędu" - czytamy.
Przyjaciele z zespołu Gilla określili również mianem "najlepszego, który to robił". Dodali też, że swoją grą na gitarze Brytyjczyk zainspirował wielu innych muzyków.
Andy Gill związany był z grającą post-punk grupą Gang of Four od samego początku jej istnienia, czyli od 1976 roku. Skład założył wraz z Jonem Kingiem, Davem Allenem i Hugo Burnhamem. Gill działał w formacji mimo wielokrotnych zmian w składzie. Miał swój wkład przy nagrywaniu każdej z dziewięciu płyt studyjnych zespołu.
Dyskografię grupy zamyka krążek "Happy Now" kwietnia 2019 roku.
Ponadto Gill był też utalentowanym producentem - współpracował m.in. z Red Hot Chili Peppers, The Stranglers, Killing Joke, The Jesus Lizard i The Futureheads.









