Afrika Bambaataa dopuścił się molestowania nastolatka?

Jeden z pionierów amerykańskiego hip hopu, producent Afrika Bambaataa miał w latach 80. dopuścić się molestowania Ronalda Savage'a, który miał wtedy 15 lat.

Afrika Bambaataa będzie miał problemy?

Robert Savage, czyli amerykański polityk związany z Partią Demokratyczną oraz działacz, ujawnił sprawę, gdyż obecnie walczy on o zmianę zapisów prawnych dot. przestępstw seksualnych. Obecne pokrzywdzeni w dzieciństwie nie mogą wnosić zarzutów po ukończeniu 23 roku życia.

Reklama

Polityk zwrócił uwagę, że o molestowaniu przez producenta napisał już w 2014 roku, kiedy wydał własne wspomnienia.

W rozmowie z "New York Daily News" Savage powiedział:

"Byłem tylko dzieckiem. Dlaczego zabrał on moją niewinność? Dlaczego on mi to zrobił? Byłem upokorzony i zawstydzony" - wyjawiał w wywiadzie polityk.

Savage twierdzi, że producent wykorzystał go przynajmniej pięciokrotnie. W latach 70. i 80. polityk był członkiem ekipy Zulu Nation i działał pod pseudonimem Bee Stinger.

Baambata odpowiedział na zarzuty działacza w wywiadzie dla "Rolling Stone":

"Ja, Afrika Baambataa, chcę skorzystać z rady mojego prawnika i zaprzeczyć wszystkim pomówieniom dotyczących rzekomego molestowania nieletnich. Te zarzuty są bezpodstawne i to tchórzliwa próba zniszczenia mojej reputacji i dorobku. Ten atak na moją osobę nie zatrzyma mnie przed kontynuowaniem walki przeciwko przemocy w naszych wspólnotach, w Ameryce i na całym świecie" - oznajmił muzyk.

Quadeer Shakur, który w Zulu Nation pełni funkcję "ministra informacji" zagroził politykowi pozwem i zarzucił mu, że rozpowszechnia nieprawdę, bo chce on zwiększyć sprzedaż swojej książki.

Według "New York Daily News" przedstawiciele Zulu Nation oferowali Savage'owi 50 tys. dolarów w ramach kompensaty za rzekome molestowanie. O całej rozmowie, która jest ponoć udokumentowana na taśmie, nie wiedział natomiast sam Afrika.

Dowiedz się więcej na temat: Afrika Bambaataa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje