Reklama

Przewodnik rockowy. Omar Hakim gra tylko dobrą muzykę

55 lat temu, 12 lutego 1959 roku w Nowym Jorku na świat przyszedł Omar Hakim, jeden z najwszechstronniejszych perkusistów na świecie.

Na łamach "Przewodnika rockowego" opisywaliśmy już takich specjalistów od walenia po garach, jak choćby Keith Moon, Cozy Powell, Chad Smith, Manu Katché, a ostatnio Mike Mangini z Dream Theater.

Reklama

Tata naszego dzisiejszego bohatera - Hasan Hakim, był zawodowym muzykiem (puzonistą zespołów tak wielkich gwiazd jak Duke Ellington i Count Basie), to nie ma co się dziwić, że odkąd mały Omar zaczął reagować na jakiekolwiek bodźce dźwiękowe, od razu odwracał głowę w stronę z której dobiegała muzyka. Zaraz potem jął rytmicznie poruszać rączkami i nogami.

Jak wspominają najbliżsi, gdy osiągnął piąty rok, zaczął grać na perkusji, a rozumienia muzyki poduczali go przyjaciele taty, jazzmani tej miary co saksofonista i flecista John Coltrane oraz bębniarz nieśmiertelnego kwartetu Coltrane'a - Elvin Jones. Natomiast gdy Omar został nastolatkiem "dostał się w ręce" innego słynnego bębniarza - Clyde'a Lucasa z Big Bandu Counta Basiego.

Nic więc dziwnego, że po takich "korepetycjach", zaledwie piętnastoletni Hakim zaangażował się do Jae Mason Group, z którą ruszył w swoją pierwszą trasę koncertową. Tu koniecznie trzeba wspomnieć, że już wtedy był zdecydowany na zajmowanie się nie tylko jazzem, ale także interesująco i na poziomie granym soulem oraz rockiem. Dzięki tej otwartości, młodziutki muzyk zaczął rozglądać się za szansą na pracę z artystami spoza świata muzyki synkopowanej. Tym sposobem, przez kilka kolejnych lat wspierał w studiach nagraniowych i na estradzie takich wykonawców, jak m.in.: Patti Labelle, Nile Rogers, Marcus Miller, Victor Bailey, Tom Brown, Hugh Masakela.

Wraz z nastaniem lat 80. ubiegłego wieku (co oznaczało też wejście w pełnoletność) Omar Hakim osiągnął już na tyle znaczącą pozycję wśród grających nowojorczyków, że dostał najpierw propozycję wspierania słynnej Carly Simon, a potem bębnienia w Gil Evans Big Band i formacji David Sanborna. Te prace okazały się być czymś na miarę progu, od którego odbił się do potężnego skoku w górę.

I tak, gdy osiągnął zaledwie 23 lata, (podobno dzięki rekomendacji naszego Michała Urbaniaka) trafił do zespołu legendy - Weather Report. W efekcie z grupą Joe Zawinula i Wayne'a Shortera, Hakim zarejestrował aż cztery albumy ("Procession" - 1983, "Domino Theory" - 84, "Sportin' Life" - 85 i "This Is This!" z 86)! Co było też bardzo ważne, równolegle ze współpracą z tuzami nowoczesnego jazzu (nagrał też z samym Milesem Davisem płyty "Tutu" i "Music From Siesta"), nasz pupil zaczął dostawać propozycję od równie słynnych rockmanów.


A ponieważ, jak już wspomniałem, był gotowy bębnić także na sposób rock'n'rollowy, to świat muzyki niepoważnej dość szybko wzbogacił się o kilka płyt, które dla nas, fanów rocka, rozbłysły blaskiem najczystszych diamentów. Przesadzam? Myślę, że zdecydowanie nie! Proszę tylko przeczytać poniższy akapit.


W 1983 r. Omar Hakim trafił do studia, aby pomóc w nagrywaniu superprzebojowej płyty Davida Bowie - "Let's Dance". Natomiast w niecałe dwa lata później, najpierw zagrał na rewelacyjnym debiucie długogrającym Stinga - "The Dream of The Blue Turtles", a potem (na udokumentowanym krążkiem "Bring On The Night") jego trasie koncertowej.


Ten sam, 1985 r. przyniósł także jeszcze dwa albumy z nim zarejestrowane - longplay "Boys And Girls" Bryana Ferry'ego i "Brothers In Arms" Dire Straits. Na tym drugim Omar bębnił na przemian z Terrym Williamsem. Natomiast w 1987 r. z Mickiem Jaggerem zrobił jego świetny (drugi) krążek solowy - "Primitive Cool".

Po zamknięciu rozdziału pt. "Weather Report", Omar współpracował z Marcusem Millerem i Davidem Sanbornem w zespole The Sunday Night Band, a w 1989 r. nagrał swój pierwszy album solowy - "Rhythm Deep". Ten przyniósł mu nominację do Grammy Awards. Z kolei 2000 r. wydał swój drugi longplay - "The Groovesmith".

Równolegle pomógł m.in. takim artystkom jak: Anita Baker, Mariah Carey, Celine Dion, Sophie B. Hawkins, Chaka Khan, Carole King, Jenifer Lopez, Madonna (z którą grał aż przez 8 lat!), Joan Osborne i... nasza Urszula Dudziak oraz artystom: George Benson, Sammy Hagar, Roger Hodgson, Michael Jackson, Lionel Ritchie, David Lee Roth, Neal Schon i Bruce Springsteen. Natomiast na niwie jazzu wsparł Bobby'ego McFerrina i Johna Scofielda; wraz Ramseyem Lewisem, Grovererem Washingtonem Jr i Victorem Baileyem przez pewien czas tworzył supergrupę Urban Knights.

Już w tym tysiącleciu, Omar, Chick Corea, Richard Bona oraz Gil Goldstein zarejestrowali znakomity album "Beyond Words". Sporo też razem koncertowali. A co do ostatnich lat, to w 2009 przyłączył się do formacji Rachel Z - The Trio Of OZ i wsparł Daft Punk w czasie nagrywania obsypanej nagrodami płyty "Random Access Memories" (2013). Natomiast tym roku ma się pojawić jego trzeci album solowy - "We Are One".


Ponieważ świat jest pełen sceptyków, to zapewne znajdzie się ktoś, kto zapyta: Skoro to tak znakomity muzyk, to dlaczego jednocześnie gra jazz, rock, pop, funky i disco? I jak sądzę, ten ktoś od razu sam sobie odpowie: Wiadomo, dla kasy! Ale prawda jest jednak zupełnie inna. Otóż jeszcze w młodości, dzięki przyjaciołom taty, Omar wbił sobie do głowy słynne zdanie wypowiedziane przez Duke'a Ellingtona: "Mamy tylko dwa typy muzyki: dobrą i złą".

A Omar po prostu zawsze gra tylko tę dobrą!

PS Omar Hakim wraz z The Trio Of OZ 18 lutego zagra na festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa w Bielsko-Białej.

Czytaj poprzednie odcinki "Przewodnika rockowego"

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: muzyka. | "Przewodnik..." | urodziny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje