Reklama

The Voice Of Poland

"The Voice of Poland": Dziewczyna zza kotary i pląsy trenerek (relacja)

Edyta Górniak i Maria Sadowska w tanecznym duecie z jedną uczestniczką, występ dziewczyny zza kotary, wzruszająca historia śpiewających sióstr - producenci "The Voice of Poland" stawiają na show.

Czwarty odcinek przesłuchań w ciemno (przegląd uczestników z województwa opolskiego i łódzkiego) rozpoczęła Patrycja Mizerska z przebojem "Under" Alex Hepburn. Jako pierwsza - i jedyna - odwróciła się Edyta Górniak.

Reklama

"Masz kawał głosu" - oceniła. Maria Sadowska uważała, że 18-latka jest stworzona" właśnie do zespołu Edyty Górniak i dlatego nie wcisnęła swojego przycisku.

Druga w kolejności Joanna Kaszta zaśpiewała "Szare miraże" grupy Maanam, ale żaden z trenerów nie odwrócił swojego fotela. Oznacza to, że wokalistka nie przeszła dalej. "Nie przestawaj śpiewać" - zachęcił mimo to Marek Piekarczyk.

Łukasz Szuba wybrał "A Song For You" Raya Charlesa i Leona Russella. Na "tak" byli Marek Piekarczyk i Edyta Górniak. "Zapraszam cię do swojej drużyny, możemy coś fajnego wymyślić" - "kusił" wokalista TSA. Skutecznie - Łukasz poszedł do drużyny Piekarczyka.

Przebój "Try" z repertuaru Pink wykonała Edyta Piskorz. Jako pierwsi obrócili się Tomson i Baron: "Głos masz mocny jak jasna cholera, świetnie się tego słucha" - mówili muzycy Afromental. 25-latkę chciał mieć w swojej drużynie także Marek Piekarczyk, jednak wokalistka wybrała Tomsona i Barona.

Podczas piosenki "Twist In My Sobriety" Tanity Tikaram nie widzieliśmy śpiewającego uczestnika. Spore zaskoczenie przeżył Marek Piekarczyk, który obrócił swój fotel. Trenerzy zastanawiali się, czy utwór śpiewa dziewczyna czy mężczyzna. "To ktoś, kto ma niezwykle ciekawy głos" - mówiła Maria Sadowska. "To czemu się nie odwróciłaś?" - pytał zaczepnie Piekarczyk. Za kotarą kryła się 21-letnia Ola Berezowska.

Pierwszą część zakończył występ Beaty Orbik. Wokalistka zaśpiewała "Killing Me Softly" Roberty Flack w wersji The Fugees. "Jestem rozstrzelana, leżę. To moja ukochana piosenka" - mówiła Maria Sadowska, która obróciła się jako pierwsza. Kolejno obracali się pozostali trenerzy. Na scenę do wokalistki wyskoczyły Edyta i Marysia, które wsparły swoimi głosami Beatę. Ostatecznie uczestniczka postawiła na Sadowską.

Szlachcianka Kaja Tyzenhauz ("Walking in Memphis" Marca Cohna) przekonała do siebie Piekarczyka i Sadowską dopiero na ostatnich dźwiękach. "Czułam ten spacer po Memphis, choć to wibrato było niepotrzebne" - oceniła Sadowska. "Mi się to podobało. Nie szukam ekwilibrystów - ja szukam ludzi prawdziwych, zapraszam cię na polskie piosenki" - zachęcał Piekarczyk. "Zawsze lubiłam wyzwania" - tak swoją decyzję uzasadniła Kaja, która wybrała wokalistę TSA.

Gosia Janek także wybierała między Sadowską a Piekarczykiem. 25-letnia wokalistka (czarnym głosem śpiewała "Good Luck" Basement Jaxx) trafiła do drużyny Marysi Sadowskiej.

Gosia Kornas ("Drops of Jupiter" Train) również miała do wyboru dwóch trenerów - Edytę Górniak i Marka Piekarczyka. "Masz bardzo dobre wyczucie rytmu" - chwaliła Edyta 28-latkę, która zdecydowała się właśnie na nią.

Dla Oli Pieczary to powrót do "The Voice of Poland". W pierwszej edycji show TVP2 trafiła do drużyny Ani Dąbrowskiej, jednak odpadła na etapie dogrywek, przed odcinkami na żywo. Teraz zaśpiewała "Summer in the City" Lovin' Spoonful (piosenkę spopularyzował później Joe Cocker). Niemal w ostatniej chwili swoje przyciski nacisnęli Marek Piekarczyk i Edyta Górniak. "Mam niedosyt, zaśpiewaj coś jeszcze" - kusiła Górniak. I udało się - Ola wybrała właśnie Edytę.

Na zakończenie doszło do nietypowej sytuacji - po raz pierwszy w programie pojawił się duet wokalny. Siostry Gosia i Kasia Hybiak zaśpiewały "Girl on Fire" Alicii Keys. Ich występ był zapowiadany jako wydarzenie tego odcinka. Kilka lat temu Kasia miała wypadek - spadła ze schodów, miała pękniętą czaszkę i straciła słuch w jednym uchu. Od czasu wypadku siostry są nierozłączne. Na scenie zawsze stoją w ten sposób, aby Kasia słyszała siostrę.

Kolejno obracali się wszyscy trenerzy: Baron z Tomsonem, Marek Piekarczyk, Marysia Sadowska i na końcu Edyta Górniak. Z reguły uczestnicy decydują się na trenera, który jako pierwszy wcisnął swój przycisk i tak było i tym razem - śpiewające dziewczyny trafiły do dwóch chłopaków z Afromental. Z emocji siostry aż się popłakały ze wzruszenia.

"Pięknie współbrzmicie, ja w was wierzę. Ze mną się wygrywa" - przekonywał Piekarczyk, który w poprzedniej edycji doprowadził Natalię Sikorę do zwycięstwa.

"Potencjał macie ogromny, żadna z was nie jest zazdrosna o talent drugiej, słychać to ogromne wsparcie" - chwaliła Górniak.

INTERIA.PL

Reklama