Reklama

The Voice Of Poland

"Call On Me" w "The Voice of Poland". Widzowie śmieją się z wpadki w TVP!

Temat protestów kobiet, które przetaczają się przez Polskę nie ominął nawet dużo wcześniej nagranego odcinka bitew "The Voice of Poland". Wszystko przez jeden z muzycznych przerywników.

Trenerzy w trakcie bitew w "The Voice of Poland"

22 października polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Reklama

Taka decyzja TK wywołała falę oburzenia - przez kolejne dni na ulicach polskich miast wyszły tysiące protestujących osób, które sprzeciwiają się zaostrzeniu przepisów aborcyjnych w Polsce.

Demonstracje stały się też jawnym sprzeciwem przeciwko polityce Prawa i Sprawiedliwości. Na marszach i blokadach szybko pojawiło sporo protest songów, które uderzały w rządzących.

Jednym z najpopularniejszych numerów stał się "J...ć PiS" (sprawdź tekst!) rapera Cypisa. To jego wersja przeboju "Call On Me" (sprawdź!) Erica Prydza z 2004 roku.

Utwór Cypisa w ciągu pięciu dni odsłuchano na YT ponad 3,7 miliona razy.

Wpadka TVP

Podczas trzeciego odcinka bitew w tegorocznym "The Voice of Poland", a dokładniej po występie pierwszej pary z drużyny Edyty Górniak widzowie usłyszeli przerywnik w postaci "Call On Me". Reakcja oglądających na Twitterze była oczywista:

"'Call On Me' w TVP2", "Złą wersję puścili", "Czyżby pan dźwiękowiec z TVP ***** ***", "Nie wiem, czy to celowo, ale dźwiękowiec puścił 'Call On Me', które kurde jest jakby hymnem strajków" - można było przeczytać na Twitterze w trakcie emisji programu.

W przypadku ostatniego odcinka "The Voice" mówimy jednak bardziej o przypadku niż zamierzonym działaniu, gdyż program nagrywany był we wrześniu. Można więc przypuszczać, że montażu również dokonano jeszcze przed startem protestów.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: The Voice Of Poland | Eric Prydz | protesty | strajk kobiet