Reklama

The Voice Of Poland

Reklama

Aleksander Baron: Jestem wdzięczny, że ponownie zasiadam w fotelu jurora [WYWIAD]

Od 3 września na antenie TVP2 emitowane są nowe odcinki 13. edycji programu "The Voice of Poland", w którym uczestnicy prezentują swoje wokalne umiejętności. Po raz kolejny w jednym z foteli jurorskich zasiada Aleksander Milwiw-Baron. Gitarzysta zespołu Afromental opowiada na czym polega wyjątkowość tego programu oraz zdradza najtrudniejsze zadania w zawodzie muzyka.

Od 3 września na antenie TVP2 emitowane są nowe odcinki 13. edycji programu "The Voice of Poland", w którym uczestnicy prezentują swoje wokalne umiejętności. Po raz kolejny w jednym z foteli jurorskich zasiada Aleksander Milwiw-Baron. Gitarzysta zespołu Afromental opowiada na czym polega wyjątkowość tego programu oraz zdradza najtrudniejsze zadania w zawodzie muzyka.
Aleksander Baron po raz kolejny ocenia i trenuje uczestników w "The Voice of Poland" /Gałązka /AKPA

Z muzycznym show "The Voice of Poland" jest Pan związany niemal od samego początku. Co sprawia, że ponownie wrócił Pan na plan tej produkcji?

- Jestem wdzięczny, że kolejny raz mam możliwość zasiadania w fotelu trenera. Zawdzięczam to przede wszystkim zaufaniu ze strony telewidzów, z czego bardzo się cieszę. Ten programu ma wyjątkową atmosferę. Niesamowici są także ludzie, którzy na stałe pracują na planie produkcji. Trenerzy, prowadzący, producenci, operatorzy, muzycy, którzy grają muzykę na żywo- wszyscy traktujemy się tutaj jak rodzina. Kolejne edycje, można porównać do zjazdów rodzinnych, za którymi wszyscy bardzo tęsknimy. Sercem tego programu są oczywiście uczestnicy, którzy budują jego jakość i niepowtarzalność. To oni sprawiają, że ta praca nigdy mi się nie znudzi. Fundamentem jest jednak muzyka, która jest łącznikiem pomiędzy wszelkimi podziałami.

Reklama

Czym na tle poprzednich wyróżnia się 13. edycja programu?

- Przede wszystkim mamy nowe, profesjonalne studio, które zaskoczyło absolutnie wszystkich. Co prawda, uczestnicy są bardziej skupieni na swoich występach, niż na podziwianiu sali, jednak trenerzy, którzy pracują tam kolejny raz, byli mocno zaskoczeni. Jesteśmy bliżej uczestników, co pomaga przełamywać dystans również w rozmowie z nimi.

Do zgranego składu jury dołączyła nowa trenerka. Polubiliście się od pierwszego wejrzenia?

- Zauważyliśmy, że Lanberry ma z nami wiele wspólnego. Wszystkich trenerów połączyła wspólna estetyka, poczucie humoru i profesjonalizm. Lanberry jest naprawdę świetna w tej roli, a ja staram się być dla niej wsparciem.

Jakim jest Pan trenerem?

Jestem przede wszystkim sobą. Staram się być merytoryczny i profesjonalny, ale również zabawny.

Zdradza Pan swoim podopiecznym przepis na sukces?

- Trudno jest jednoznacznie zdefiniować ogólny przepis na sukces. Jednak, według mnie, można wyróżnić jego nieodzowne elementy. Bardzo ważny jest talent, bez niego nic się nie osiągnie. Jednak z samym talentem również będzie ciężko. Należy przede wszystkim kierować się ogromną determinacją i poświęcić długie godziny na pracę nad głosem. Trzeba w siebie wierzyć. To jest fundament do tego, aby inni również w nas uwierzyli.

Od wielu lat prężnie działa Pan na muzycznym rynku. Co jest największym wyzwaniem w pracy muzyka?

- Najtrudniejsze w karierze muzyka jest samo przetrwanie w tej branży. Mam wielkie szczęście, ponieważ jestem członkiem zespołu Afromental, który od lat odnosi sukcesy, oraz zasiadam w trenerskim fotelu programu "The Voice of Poland", którego fundamentem jest właśnie muzyka. Poza tym, w mojej opinii należy zachować zdrowy balans i umieć rozgraniczać życie prywatne od zawodowego. Podczas grania koncertów przed wielotysięczną publicznością, panują ogromne emocje, jednak wracając do domu powinno się pozostawić ten energetyczny szał na scenie, by ponownie za nim zatęsknić i przeżywać go z jeszcze większą satysfakcją.

Jednak nie zawsze bywa kolorowo.

Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni, nawet, kiedy nie widać tego w telewizji czy w mediach społecznościowych. Nawet mówcy motywacyjni i terapeuci napotykają na swojej drodze słabsze momenty. Sztuką jest to, jak szybko człowiek potrafi sobie to uświadomić i znaleźć sposób na okiełznanie negatywnych stanów emocjonalnych. Po tym można poznać w pełni świadomego człowieka.

Co w takich momentach daje Panu motywację do dalszej pracy?

Chęć samodoskonalenia się. Jestem świadomy, że mam jedno życie i warto wycisnąć je jak cytrynę. Jestem już na takim etapie życia, że czerpię satysfakcję z dbania o swoje ciało, głowę i serce. Czerpię przyjemność z pracy nad sobą.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Szymczak/ AKPA 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy