Reklama

Spring Break 2016

Pięć rzeczy, za które można lubić Spring Break

Trzecia edycja showcase’owego festiwalu Spring Break stała się już wspomnieniem. W Poznaniu byliśmy świadkami licznych debiutów, historycznych momentów, ciekawych rozmów o polskim rynku muzycznym i mnóstwa koncertowych wrażeń. Trudno nie docenić inicjatywy, jaką jest Spring Break. Dlaczego warto tam być?

Unikatowość wydarzeń

Organizatorzy Spring Breaka oprócz szerokiej gamy młodych i mniej znanych twórców czy projektów, starają się urozmaicić program wydarzeniami unikatowymi. Dzięki temu w tym roku mogliśmy uczestniczyć w wyjątkowym, bo pierwszym polskim, koncercie Moniki Brodki, która prezentuje się w nowej odsłonie ujętej na płycie "Clashes" (premiera 13 maja). Po czterech latach od EP-ki "LAX" dostajemy album zwiastujący stylistyczną przemianę wokalistki.

Reklama

Ponadto również jako jedni z pierwszych zobaczyliśmy na scenie Reni Jusis po jej siedmioletniej przerwie od muzyki. Takich wyjątkowych chwil było podczas tegorocznej edycji o wiele więcej.

Skarbnica debiutantów

W programach każdej edycji Spring Breaka nigdy nie brakuje dużych nazwisk - polskich artystów, którzy osiągnęli w naszym kraju sukces (a w tym roku także ruszająca na podbój Europy Brodka). Poznański event daje okazję usłyszeć na żywo wykonawców będących wielkimi odkryciami zeszłego roku (Taco Hemingway) oraz bardziej doświadczonych autorów dobrze przyjętych płyt (m.in. Rebeka, Coldair, Rita Pax, Daniel Bloom, Spoken Love).

Jednak Spring Break to głównie festiwal muzycznych beginnersów, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki na muzycznej ścieżce. A że ta showcase’owa impreza cieszy się coraz większą popularnością, to zacząć tu swoją przygodę wydaje się być niemałym przywilejem. Publiczność nie dość, że jest pozytywnie ciekawska i otwarta na muzykę, to jeszcze liczna - zwykle kluby wypełnione były po brzegi.

A debiutanckich (Holak, KVBA, Blak) lub jednych z pierwszych (Kroki, Agi Brine, Rosalie., Buslav) koncertów było w tym roku na Spring Breaku sporo. Nadchodzący rok najpewniej pokaże, kto swoją springbreakową szansę wykorzysta i o kim zrobi się głośno.

Dla każdego coś dobrego

W Poznaniu na Spring Breaku spotykają się najciekawsi przedstawiciele najróżniejszych gatunków rodzimej muzyki. Trzy festiwalowe dni wypełniły występy ponad stu składów. Ta różnorodność programowa sprawia, że każdy znajdzie tutaj coś, co odpowiada jego muzycznym preferencjom. Oprócz wrażeń koncertowych na zainteresowanych czekały też panele dyskusyjne biorące pod lupę rodzimy rynek muzyczny, szukające rozwiązań i podpowiadające, jak się w tej przestrzeni odnaleźć.

Przekrój artystów Spring Breaka pokazuje nie tylko, jakie trendy panują w Polsce, ale i rozwój rodzimej muzyki i nieszablonowe do niej podejście.

Nieprzypadkowa publiczność

Fakt, że Spring Break gromadzi zespoły nowe, jeszcze nieznane oraz, że do Poznania na festiwal przyjeżdża szerokie grono przedstawicieli mediów, wytwórni, agencji koncertowych i dużych imprez sprawia, że festiwalowe koncerty gromadzą publikę wymarzoną, czyli: nieprzypadkową, otwartą i zasłuchaną. Nie ma więc zagrożenia, że podczas występów spotkamy się z gadulstwem, brakiem szacunku i lekceważeniem wykonawcy, które skutecznie potrafią utrudnić, a nawet całkowicie odebrać przyjemność odbioru. Dzięki temu korzyść czerpią nie tylko artyści, ale i uczestnicy, jest więc i wilk syty i owca cała.

Lokalizacja punktów festiwalowych

Gdy przyjeżdżasz na Spring Break, a Poznań (jak w tym roku), wita cię słoneczną pogodą, to tym przyjemniej biegasz między jednym miejscem koncertowym a drugim. Ogromnym plusem festiwalu jest bliskie rozmieszczenie punktów, w których odbywają się poszczególne części programu i występy. Dodatkowo trzydniowe wydarzenie daje oczywiście możliwość odkrywania magicznych zakątków miasta, którego staje się też coraz bardziej znaczącą kulturalną wizytówką.

Sprawdź tekst "Bejbi Siter" w serwisie Teksciory.pl!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Spring Break