Reklama

OFF Festival 2013

Polski black metal: Zarzynanie kozłów i gwałcenie dziewic?

- Czy blackmetalowcy zarzynają kozły, gwałcą dziewice i podpalają kościoły? Tak! Potwierdzamy - tak ze śmiechem muzycy katowickiej formacji Furia komentują rzekomą złą sławę ciągnącą się za reprezentantami sceny muzyki ekstremalnej.

Z wokalistą i gitarzystą Michałem "Nihilem" Kuźniakiem i basistą Kamilem "Sarsem" Staszałekiem rozmawialiśmy podczas OFF Festival, gdzie śląski kwartet dał znakomicie przyjęty koncert. Z racji rosnącej popularności sceny oraz celebryckim statusem Nergala z grupy Behemoth black metal stał się przedmiotem licznych komentarzy, a jego przedstawicielom przypięto łatkę satanistów, czy wręcz nawet przestępców.

"Potwierdzamy!"

Reklama

- Czy blackmetalowcy zarzynają kozły, gwałcą dziewice i podpalają kościoły? Tak! Potwierdzamy - wybuchnęli śmiechem muzycy Furii, którzy nie mieli zamiaru komentować tak niedorzecznych bzdur. Faktem jest jednak, że scena blackmetalowa - w Polsce w dużej mierze właśnie za sprawą Furii, a na świecie za sprawą Liturgy czy Deafheaven - przeżywa renesans. O płytach niszowego i specyficznego przecież gatunku rozpisują się największe portale muzyczne, jak na przykład opiniotwórczy Pitchfork.

- Ekstremalna muzyka metalowa i ta estetyka jest na dzień dzisiejszy dość znaczącą siłą i trudno byłoby na takim festiwalu jak OFF to pominąć - mówił portalowi INTERIA.PL dyrektor artystyczny festiwalu Artur Rojek.

Muzycy Furii początkowo z mieszanymi uczuciami podchodzili do wzrostu popularności gatunku. Wiadomo przecież, ze w świecie muzyki metalowej panuje potężny etos bycia niekomercyjnym.

- Miałem obawy, że to się wszystko sp***doli i pójdzie do mainstreamu. Będzie większa ilość fanów, przyjdą za tym pieniądze, artyści zaczną się komercjalizować, a w konsekwencji black metal zrobi się gówniany. Ta myśl dręczyła mnie przez ostatnie lata - przyznaje Nihil.

- Ostatnio zmieniłem jednak sposób patrzenia na ten proces. Plus tej sytuacji jest taki, że muzyka blackmetalowa staje się lepsza. Dzięki otwarciu się na muzykę mainstreamową, pojawia się masa znakomitych kapel blackmetalowych, które czerpią inspiracje z innych gatunków - przekonuje wokalista Furii, który zauważa zależność pomiędzy wzrostem popularności gatunku, a otwarciem się muzyków blackmetalowych na inne style.

"Kiedyś mogłeś dostać po mordzie"

- Black metal dzisiaj jest zupełnie inny muzycznie. Jest o wiele bardziej przystępny, lepszy technicznie, co wcale nie oznacza, że jest lepszy, niż wtedy. Przecież klasyczny black metal też jest zajebisty, chociaż był o wiele bardziej ekstremalny. Dzisiaj, choć black metal dalej jest postrzegany jako gatunek ekstremalny, to jednak bardziej pasuje do głównego nurtu muzyki. Mam na myśli to, że dziś w muzyce mainstreamowej jest dużo więcej motywów ekstremalnych. Coraz więcej ludzi słuchających - nazwijmy to - normalnej muzyki, łyka rzeczy ciężkie - komentuje Nihil.

- W latach 80. i 90. blackmetalowcy słuchali Possessed i Venom. A dzisiaj, gdy zapytasz się blackmetalowców tworzących kreatywną muzykę o inspiracje, to dostaniesz w odpowiedzi trzydzieści kapel, z czego ze trzy są metalowe. Dziś inspiracje muzyków blackmetalowych pochodzą z dużo szerszego wachlarza. Nie są to tylko dokonania blackmetalowców po fachu, ale generalnie cała muzyka. Kiedyś było tak, że jeżeli byłeś blackmetalowcem, a po cichu w domu podsłuchiwałeś innego gatunku muzycznego, to dostawałeś za to po mordzie. Dzisiaj tak nie jest - dodaje Sars.

"Polacy są zdeterminowani"

Zapytaliśmy muzyków Furii o specyfikę polskiej sceny metalowej, których reprezentanci, jak Vader czy Behemoth, zrobili karierę poza granicami polski. O tym marzą całe masy gwiazd i gwiazdeczek krajowego show-biznesu. Jak na razie, kończy się jedynie na marzeniach. Dlaczego zatem Vader czy Behemoth stały się rozpoznawalnymi i szanowanymi markami na świecie?

- Lata temu rozmawialiśmy o tym, dlaczego tak się dzieje. Poza z***aną polską rzeczywistością, która determinuje powstawanie takiej, a nie innej muzyki - bo im więcej boli, tym tworzysz lepszą muzykę - wydaje mi się, że jest też jeszcze jedna sprawa. Być może to kompletnie subiektywna opinia, ale uważam, że Polacy są mocno zdeterminowani. Kiedy zaczynaliśmy, graliśmy w piwnicach na gitarach za 10 zł i pożyczonych od kolegi z bloku wzmacniaczach, które w ogóle nie brzmiały. Śmiejąc się, porównywaliśmy się wtedy do muzyków skandynawskich, gdzie jest potężna scena muzyki metalowej. Oni tam już w szkole dostają na tacy salę do prób i sprzęt do grania. To bogatsze społeczeństwo i mają po prostu łatwiej. A my mamy trudniej i być może to nas determinuje do tego, żeby się jeszcze bardziej starać i być jeszcze lepszym. Przed nami bardzo długa droga, na pewno o wiele dłuższa, niż to jest w przypadku muzyków w innych krajach - twierdzi Nihil.

- Jest też jeszcze jedna kwestia. W świecie polskiej muzyki popowej czy popularnej muzyki rockowej muzycy grają, bo chcą brzmieć i wyglądać jak jakiś inny artysta z zagranicy. Być może z Vaderem i Behemothem też tak na początku było, też wzorowali się na innych, ale te zespoły później wplotły w swoją muzykę własny charakter. I dzięki temu wypłynęły, bo były oryginalne. Teraz płyną właśnie na tej fali, stąd ich zagraniczny sukces - dodaje Sars.

Od black metalu do brukowców

Jest też inna droga do zdobycia popularności i wybicia się z blackmetalowej niszy. Pokazał ją Nergal, który trafił na pierwsze strony portali plotkarskich, a jego Behemoth stał się popularnym wykonawcą w Polsce.

- Nie możemy porównywać się do Behemotha. Furia jest undergroundowym zespołem blackmetalowym, a Behemoth to w tym momencie mainstreamowy metalowy skład. To prawda, że wyszliśmy z tej samej niszy, ale dzieli nas 20 lat różnicy. A co sądzimy o popularności Nergala? Robi swoje. Jeżeli jest takim człowiekiem i lubi to, co robi, to to jest OK. To przecież on będzie lub nie będzie zadowolony, a nie scena metalowa. Jeżeli on się z tym dobrze czuje, to to jest w porządku - zaznaczają Nihil i Sars.

Artur Wróblewski, Katowice

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Furia (zespół) | metal | black metal