Reklama

Mam talent

Reklama

To był przerażający wypadek w "Mam talent". Nadal nie wiadomo, co się stało!

Jonathan Goodwin zaplanował bardzo trudny i skomplikowany wyczyn w programie "America's Got Talent Extreme". Podczas przygotowań jednak coś poszło nie tak, a cały ryzykowny numer mężczyzna prawie przypłacił życiem. Rok po tym wydarzeniu kaskader nadal nie wie, co poszło nie tak i szuka odpowiedzi.

Jonathan Goodwin zaplanował bardzo trudny i skomplikowany wyczyn w programie "America's Got Talent Extreme". Podczas przygotowań jednak coś poszło nie tak, a cały ryzykowny numer mężczyzna prawie przypłacił życiem. Rok po tym wydarzeniu kaskader nadal nie wie, co poszło nie tak i szuka odpowiedzi.
Jonathan Goodwin odniósł bardzo poważne obrażenia podczas wypadku w "Mam talent" / Youtube / Instagram /

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku podczas kręcenia ekstremalnej edycji "Mam talent" Jonathan Goodwin został zawieszony za nogi w powietrzu w kaftanie bezpieczeństwa, a po jego obu stronach zawisły samochody. Mężczyzna miał uwolnić się z więzów, aby uniknąć wpadnięcia pomiędzy kołyszące się na linach pojazdy. 

Ta sztuka mu się jednak nie udała, oba auta uderzyły w siebie z wielkim impetem i doszło do eksplozji, biorąc w kleszcza kaskadera. Goodwin spadł z dużej wysokości i uderzył głową o podłoże. Ekipa była pewna, że kaskader nie żyje.

Reklama

Uczestnik został w bardzo ciężkim stanie przewieziony samolotem do szpitala. Produkcja przerwała kręcenie programu na czas nieokreślony.

Joanathan Goodwin zabrał głos po wypadku. "Miłość ludzi mnie zadziwia"

Jakiś czas po wypadku na koncie Goodwina pojawiło się zdjęcie Jonathana w bandażach, z poparzoną twarzą.

"Kilka dni temu moje życie całkowicie się zmieniło... Ale wylała się na mnie miłość ze wszystkich zakątków świata; od ludzi, o których nawet nie sądziłem, że mnie znają lub pamiętają... Po prostu zadziwia. Naprawdę niesamowite" - napisał Goodwin i dodał, że droga do pełnej sprawności jest jeszcze w jego przypadku bardzo długa. Kaskader dodał jednak, że najgorsze ma już za sobą i widocznie okazało się, że ma jeszcze coś do zrobienia na świecie. "Może uda nam się zrobić coś dobrego?" - pisał.

Jonathan Goodwin sparaliżowany po wypadku na planie "Mam talent"

Kilka miesięcy od wydarzeń milczenie przerwała jego partnerka, aktorka Amanda Abbington. 48-latka w rozmowie z Jayem Raynerem w podcaście "Out To Lunch" wyznała, że jej partner już nigdy nie stanie na nogi.

"Upadł z 30 stóp [ponad 10 metrów - przyp. red.] i stracił nerkę, złamał obie łopatki, strzaskał obie nogi. Oparzenia trzeciego stopnia, złamanie kręgosłupa, przecięcie rdzenia kręgowego i prawie śmierć. A potem na stole operacyjnym prawie umarł". Wyznała też, że na ten moment medycyna nie widzi szans na powrót jej ukochanego do sprawności.

"Jest sparaliżowany, na wózku inwalidzkim. O ile nie zaczną się operacje na komórkach macierzystych lub nie zdarzy się coś, co projektuje Elon Musk z małym chipem, będzie taki na zawsze" - mówi aktorka.

Pomimo tego, co wydarzyło się w jego życiu, Abbington zdradza, że Goodwin pozostaje optymistą. "Jest silny. (...) Jego odwaga i siła to coś, do czego aspiruję" - powiedziała.

Jonathan Goodwin rok po makabrycznym wypadku wciąż nie wie, co się stało

Niedawno minął rok od wypadku Goodwina. Mężczyzna z tej okazji napisał na Instagramie kilka słów.

"Rok temu miałem wypadek, podczas którego doznałem poważnych i trwale zmieniających życie obrażeń. Jeszcze nie ustalono przyczyny wypadku, chociaż wiem, że zrobiłem wszystko, co należało. Jestem pewien, że w pewnym momencie znajdziemy odpowiedź. W międzyczasie wyświadcz mi przysługę i przytul ludzi, których kochasz. Trzymaj ich blisko i powiedz im, ile dla ciebie znaczą" - stwierdził.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Mam Talent | Jonathan Goodwin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy