Reklama

Mam talent

"Mam talent": Tomasz Baran i wyłączony mikrofon. Uczestnik komentuje skandal w TVN

"Po programie zaprosili mnie do 'pokoju zwierzeń' i zrobili mi taki raban... że poczułem się jak pionek w tej całej grze, jeden z elementów które można zdeptać" - napisał Tomasz Baran po budzącym ogromne kontrowersje swoim występie w półfinale "Mam talent".

Tomasz Baran podczas występu w półfinale "Mam talent"

W sobotę (23 listopada) odbył się ostatni półfinał 12. edycji "Mam talent".

Reklama

Uczestników oceniają Małgorzata Foremniak, Agnieszka Chylińską oraz Agustin Egurrola, a funkcję prowadzących niezmiennie pełnią Marcin Prokop i Szymon Hołownia.

Jednym z półfinalistów walczących o awans był prezentujący koszykarskie triki Tomasz Baran.

Tymczasem na samym początku przestał działać jego mikrofon. Na oficjalnym instagramowym profilu "Mam talent" pojawiły się komentarze, że uczestnikowi wyłączono go specjalnie, po tym gdy powiedział, że chciał "wykorzystać Agnieszkę" na próbie, ale mu na to nie pozwolono. Widać było, że chce zaprosić na scenę Chylińską, ale ta nie opuściła swojego miejsca.

"Mi się bardzo podoba, że nawiązujesz kontakt z publicznością, widziałem, że jesteś prawdziwym performerem" - komentował Agustin.

"Takie rzeczy się zdarzają, nie przejmuj się - było bardzo dobrze. Pokazałeś niezwykłe umiejętności" - dodała Foremniak.

"Mnie jako jurorowi jest przykro, że wzięliśmy cię do półfinału, a ty zachowujesz się jak palant" - powiedziała na koniec zniesmaczona Chylińska.

W sieci zaroiło się od komentarzy widzów - część była oburzona faktem, że Baranowi wyłączono mikrofon. Niektórzy domagają się od Chylińskiej przeprosin dla uczestnika. Inni twierdzą, że to półfinalista obraził jurorów.

"To nie było do końca miłe, tutaj - o tej całej otoczce, o was" - powiedział po swoim występie Baran.

"Dlatego wyłączyliśmy ci ten mikrofon, bo widzieliśmy, że nas obrażasz po prostu" - odpowiedział mu Marcin Prokop, nie dopuszczając już uczestnika do głosu.

Chylińska tłumaczyła, że naprawdę nie słyszała co do niej mówił. "Jeśli usłyszałeś, że czegoś nie mogę dla ciebie zrobić, to powinno być dla ciebie wystarczające" - komentowała.

Do całej sytuacji odniósł się też po programie Tomasz Baran w długim i nieco chaotycznym wpisie na Facebooku.

"Przepraszam wszystkich których zawiodłem na wczorajszym występie... co tu się dzieje przerosło moje oczekiwania.... Tak naprawdę bałem się swojego występu i miałem ochotę jechać do domu przed bo czułem w kościach że coś się może wydarzyć dziwnego... ale nawet gdybym chciał to bym dostał później z 20 tysięcy kary...yhmmm.. sprawa z mikrofonem...ja do końca myślałem że jednak mnie słychać... Czułem że coś nie gra bo nie słyszalem swojego głosu na scenie... ale jak mi powiedzieli że nie działał na wywiadzie to byłem w szoku wiedziałem że cały misterny plan poszedł w p.... wiecie w takim momencie ciężko być miłym do końca ;)" - tłumaczy Tomasz Baran.

"Wiesz że czas minął i już nie powtórzysz...nara... I byłem skłonny uwierzyć że naprawdę się zepsuł, ale po tym co później się wydarzyło i co ludzie pisali...Tak, prawdopodobnie mnie uciszyli i mnie po prostu 'wyłączyli'...i te żarty wcale nie były obraźliwe.... po prostu na ich temat i całej otoczki, pytałem reżysera na próbie czy 'mogę' w ten sposób, powiedział że tak, jednak zdałem sobie sprawę że jestem niewygodny i to nie stand up.. tylko show tvn gdzie wszystko jest ustawiane od A do Z... także podjąłem niewłaściwy temat żartów...ale nikt mi nie wmówi że były obraźliwe..." - dodaje.

W dalszej części wpisu koszykarz odnosi się do słów Agnieszki Chylińskiej, twierdząc, że je ktoś podpowiedział jurorce do słuchawki.

Półfinalista show TVN dodaje, że jego występ mógł być lepszy, ale wyjaśnia, że jego wypowiedzi z filmiku puszczonego przed półfinałem były nagrywane 3 miesiące wcześniej i że zrobił to "pod publiczkę".

"Mam nadzieje że cały zgiełk ucichnie bo hejt który się wylał zszokował mnie...a boję się że to początek... Tak po ludzku dodam że Agnieszka Chylińska ujęła mnie swoją emocjonalością do mnie po programie, nie spodziewałem się takiej reakcji, myślę, że wierzyła we mnie przed ale ja nie miałem o tym pojęcia... niestety obróciło się to szybko przeciwko mnie przez nieszczęsną kamerę i pomyśleli że chcę ją oczernić czy coś... ja chciałem tylko mieć dowód w razie czego bo nie masz szans sam przeciwko całej korporacji... Jedyne o czym marzę to święty spokój teraz a nie dramaty..." - skończył swój wpis Tomasz Baran.

Ostatecznie w głosowaniu telewidzów koszykarz zajął siódme, przedostatnie miejsce i pożegnał się z programem.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mam Talent | Tomasz Baran | Agnieszka Chylińska