Reklama

Eurowizja 2019

Reklama

Tragedia na Eurowizji. Nie żyje osoba pracująca przy festiwalu

66-letnia kierowca, który pomagał rozładowywać sprzęt w hali, gdzie odbywała się Eurowizja, zmarł w szpitalu w wyniku poważnych obrażeń ciała.

66-letni kierowca zginął w trakcie rozładowywania sprzętu

Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek, 13 maja. Fuldi Schwartz pomagał rozładować sprzęt w hali Tel Aviv Expo, kiedy spadł na niego fragment oświetlenia. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami został przewieziony do szpitala.

Według rodziny zmarłego 66-latek doznał ciężkiego urazu głowy i kręgosłupa, miał też przebite płuco i złamane żebra.

Mimo udzielenia natychmiastowej opieki medycznej mężczyzny nie udało się uratować. Zgon w szpitalu stwierdzono w środę 14 maja. Rodzina zmarłego natychmiast wystosowała komentarz.

Reklama

"W tym momencie nie obwiniamy nikogo, ale zastanawiamy się jak to możliwe, że na tak dużej imprezie jaką jest Eurowizja i gdzie zainwestowano tyle pieniędzy, stało się coś tak strasznego" - powiedziała córka zmarłego dla serwisu Ynet.

Policja wszczęła śledztwo w sprawie. Według wstępnych ustaleń sprzęt nie był przymocowany zgodnie z obowiązującymi przepisami. 

Organizatorzy natychmiast wystosowali swoje oświadczenie:

"Jesteśmy wstrząśnięci śmiercią kierowcy, który został ranny w tym tygodniu podczas rozładunku ciężarówki z wyposażeniem technicznym na parkingu przed miejscem odbywania się Eurowizji. Nasze myśli są teraz z jego rodziną" - czytamy.

"Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo i ochrona wszystkich biorących udział w Konkursie Piosenki Eurowizji, zgodnie z protokołem. Obecnie współpracujemy ze służbami" - zakończono.

Drugi półfinał Eurowizji odbędzie się 16 maja. Finał zaplanowany został na 18 maja.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Eurowizja 2019

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje