Reklama

Kult w Opolu. Zaskoczenie i przełom

Stało się. Kult wystąpił na festiwalu polskiej piosenki w Opolu. Pierwszy raz od dawna. Nic już nie będzie takie samo - zażartowaliśmy na Facebooku. A na serio: jeśli tak ma wyglądać naprawianie opolskiego festiwalu, to jesteśmy całym sercem za!

Opole systematycznie szargało swoją markę (Demarczyk! Niemen!) występami wątpliwej jakości asów pokroju Stachurskiego i nachalnym promowaniem programów TVP.

Reklama

Naprawianie Opola miało się zacząć w tym roku i faktycznie, młotki poszły w ruch.

"Kto się tam pokazuje, tego ja nie szanuję" - śpiewał o telewizyjnej Jedynce Kazik Staszewski. A jednak - reżyserowi Leszkowi Kumańskiemu udało się namówić Kult do występu na deskach opolskiego amfiteatru.

Z relacji samego Kumańskiego wynika, że nie było to takie trudne. Zadzwonił do menedżera Kultu, czy byliby zainteresowani, a ten odparł, że owszem.

Minęło kilka miesięcy i Staszewski przy dźwiękach przeboju "Polska" wtargnął na wyłożoną śmieciami i gazetami opolską scenę.

Fani Kultu nie zdążyli otrząsnąć się po wizycie uśmiechniętego od ucha do ucha Kazika w "Dzień dobry TVN", a tu jeszcze Opole.

Zrobił to dla kasy! - krzykną sympatycy. Odpowiedź nasuwa się sama: a co, za darmo miał wystąpić? Opole to nie Eurowizja, tu się kiedyś działa sztuka, więc czemuż do tego wreszcie nie nawiązać? Zresztą sztuka sztuką, naprawianie naprawianiem, ambicje ambicjami, teksty z przesłaniem tekstami z przesłaniem, ale "Baranek" jest przecież idealną piosenką do śpiewania dla przaś... słynnej, opolskiej publiczności.

Michał Michalak

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pierwszy raz | Nie | zaskoczenie | Festiwal w Opolu | Kult | Kazik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje