Reklama

Reklama

Aaron Carter trafił do szpitala. Jest ekstremalnie wychudzony

Piosenkarz Aaron Carter 14 listopada trafił do szpitala. Zdjęcia śpiącego na oddziale gwiazdora lat 90. opublikowała jego matka oraz zaalarmowała fanów o stanie zdrowia jej syna.

Aaron Carter trafił do szpitala (na zdjęciu z Jane Carter)

Aaron Carter trafił do szpitala 14 listopada po tym, jak odwiedzająca go matka - Jane Carter - zaniepokoiła się wyglądem jej syna.

Okazało się, że wokalista waży jedynie 52 kilogramy. Lekarze postanowili przeprowadzić szereg badań. Na ten czas Carter pozostaje na oddziale. Podano mu również kroplówkę.

Matka gwiazdora lat 90. (sprawdź!) przejęła również jego media społecznościowe. Na Instagramie opublikowała zdjęcie piosenkarza na szpitalnym łóżku z opisem:  "Mamusia o ciebie zadba".

Reklama

Na Twitterze napisała natomiast: "Przejmuję konta mojego syna dopóki nie wróci do zdrowia".

Przypomnijmy, że we wrześniu, w programie "The Doctors", Aaron Carter ujawnił, że zdiagnozowano u niego schizofrenię, zaburzenie afektywne dwubiegunowe, depresję maniakalną oraz lęki. Wokalista w studiu telewizyjnym pokazał worek leków, które musi przyjmować.

Publiczne przyznanie się do problemów psychicznych zbiegło się z konfliktem rodzinnym Cartera. Jego brat Nick (Backstreet Boys) oraz siostra Angel złożyli w sądzie wniosek o zakazie zbliżania się. Aaron miał grozić swojej rodzinie, a także żonie Nicka.

"W świetle coraz bardziej niepokojącego zachowania Aarona i jego ostatnich zeznań, że kryje w sobie myśli i zamiary zabicia mojej ciężarnej żony i nienarodzonego dziecka, nie pozostało nam nic innego, jak tylko podjąć wszelkie możliwe środki, aby chronić siebie i naszą rodzinę. (...) Kochamy naszego brata i naprawdę mamy nadzieję, że otrzyma odpowiednie leczenie, którego potrzebuje, zanim jakakolwiek krzywda dotrze do niego lub kogokolwiek innego" - czytamy w oświadczeniu rodziny.

"Jestem zdumiony oskarżeniami wysuwanymi przeciwko mnie i nie życzę nikomu krzywdy, zwłaszcza mojej rodzinie. Jest to oczywiście pewnego rodzaju gra w szachy" - odpowiadał Aaron Carter.

Przypomnijmy, że Carter pod koniec 2017 roku zgłosił się na odwyk, kiedy to jego stan zdecydowanie się pogorszył. W pewnym momencie wokalista ważył jedynie 52 kilogramy, ale jak twierdził, to wina choroby, a nie narkotyków.

Wokalista w ostatnich miesiącach próbował reaktywować swoją karierę. 16 lutego ukazał się jego album "LOVE", jednak materiał przeszedł bez większego echa.

Aaron Carter największe sukcesy święcił na przełomie XX i XXI wieku. Na całym świecie sprzedał ponad 10 milionów egzemplarzy swoich płyt, w tym cztery miliony w samych Stanach Zjednoczonych. Wylansował też przebój "I Want Candy".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy