Vicky Cornell wściekła na koronera. "Wciąż szukamy odpowiedzi"

Vicky Cornell nie ukrywa żalu do ludzi badających okoliczności śmierci jej męża Chrisa Cornella. Żona artysty przyznała, że szczególnie niezadowolona jest z raportu medycznego, jaki został przedstawiony opinii publicznej.

Vicky Cornell jest wściekła na ekspertów medycyny sądowej

Chris Cornell popełnił samobójstwo 18 maja 2017 r. w hotelowym pokoju w Detroit. Dzień wcześniej wraz z Soundgarden wystąpił w tym mieście na koncercie.

Reklama

2 czerwca ujawniono wyniki badań toksykologicznych. W nim można było przeczytać, że 52-letni wokalista wziął nie tylko przepisany Ativan. W jego organizmie znaleziono m.in.: nalokson (pochodzący z leku o nazwie Narcan), butalbital (lek psychotropowy), lorazepam (składowa wspomnianego już Ativanu), pseudoefedryna (syntetyczny zamiennik efedryny) oraz barbiturany (składowe leków nasennych, znieczulających i przeciwpadaczkowych). Wszystkie wymienione substancje pochodzą z leków na receptę.

Ponad rok po śmierci muzyka Vicky Cornell przyznała w rozmowie z "Detroit News", że wraz z rodziną wciąż szuka odpowiedzi na wiele kwestii związanych ze śmiercią jej męża. Jednocześnie śledztwo przeprowadzone przez służby nazwała "spartaczonym".

Cornell dodała też, że nigdy nie wybaczy internetowym trollom tego, co pisały o jej mężu krótko po jego śmierci.

"Moja rodzina wciąż szuka odpowiedzi, a jednocześnie wpadliśmy w wir konspiracji. Niektórzy ludzie próbują wyjaśnić sprawę, ale część z nich to twórcy teorii spiskowych, którzy mówili mi i moim dzieciom okropne rzeczy" - dodała.

"Leki nie przyczyniły się do śmierci... Ten bardzo słaby dobór słów wprowadził w błąd opinię publiczną, przez co można było uznać, że mój mąż jest zdrowy. To sprawiło, że pojawiły się teorie spiskowe. Nikt nie wierzy, że Chris miał problemy i targnąłby się na swoje życie. To prowadzi ich do wniosku, że na pewno został zabity" - opowiadała.

"Nie miał kontroli nad własnymi działaniami z powodu leków. Gdyby koroner przyjrzał się wszystkim czynnikom, być może nie doszedłby do wniosku, że samobójstwo popełniono 1,5 godziny wcześniej" - mówiła.

18 maja, w pierwszą rocznicę śmierci Chrisa Cornella Vicky Cornell zorganizowała specjalne uroczystości na cmentarzu ku pamięci swojego męża. Pojawili się na nim m.in. Matt Cameron (perkusista Soundgarden i Pearl Jam), Tom Morello (gitarzysta Rage Against The Machine i Audioslave), multiinstrumentalista Alain Johannes (współpracownik Cornella przy jego solowej płycie "Euphoria Morning", nagrywał także z m.in. Queens Of The Stone Age, Them Crooked Vultures, Puscifer, Markiem Laneganem i PJ Harvey), a także wdowy po Chesterze Benningtonie (wokalista Linkin Park popełnił samobójstwo 20 lipca 2017 r., w rocznicę urodzin Cornella) i Johnnym Ramonie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli potrzebujesz pomocy, porozmawiaj otwarcie o problemach z osobą, której ufasz, zadzwoń 116 123 lub 116 111 lub wejdź na stronę www.pokonackryzys.pl.

Dowiedz się więcej na temat: Chris Cornell | Soundgarden | Audioslave

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje