Pogrzeb Prince'a: Gwiazdor skremowany na prywatnej ceremonii

Zmarły 21 kwietnia wieku 57 lat Prince został w sobotę (23 kwietnia) skremowany podczas prywatnej uroczystości pogrzebowej w jego posiadłości Paisley Park, w Chanhassen w stanie Minnesota - poinformowała jego agentka Anna Meacham.

W uroczystości uczestniczyła rodzina artysty, jego przyjaciele i zaprzyjaźnieni muzycy, m. in. jego siostra Tyka Nelson, była współpracowniczka Sheila E., były członek jego zespołu gitarzysta Larry Graham i modelka Damaris Lewis.

Reklama

Nie ujawniono, co stanie się z prochami zmarłego piosenkarza.

Przed posiadłością Prince'a, w której mieści się również studio nagraniowe, zebrały się setki jego fanów, aby oddać mu ostatni hołd. "Prince uczynił z nas wszystkich lepszych muzyków i był dla nas najważniejszą inspiracją duchową" - powiedział Graham zgromadzonym.

Piosenkarz został znaleziony martwy 21 kwietnia w posiadłości Paisley Park. W piątek przeprowadzono sekcję jego zwłok, ale przyczyny śmierci nie ujawniono. Policja poinformowała jedynie, że na jego ciele nie znaleziono żadnych śladów urazu i nic nie wskazuje na to, że popełnił on samobójstwo. Według władz ustalenie przyczyny zgonu może potrwać nawet kilka tygodni.

Prince (Prince Rogers Nelson) był innowacyjnym piosenkarzem, kompozytorem i autorem tekstów. Grał na gitarze, instrumentach klawiszowych i perkusyjnych. W swej muzyce łączył jazz, funk, rhythm and blues i disco. Do jego największych przebojów należą: "Purple Rain", "Kiss", "Raspberry Beret", "Little Red Corvette", "Let's Go Crazy" i "When Doves Cry". Sławę zdobył jeszcze w latach 70. Przez dziesięciolecia był jedną z najbardziej nowatorskich i ekscentrycznych postaci na amerykańskiej scenie pop. Siedmiokrotnie zdobył nagrodę Grammy, w 2004 roku został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame.

Dowiedz się więcej na temat: Prince

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje