Recenzja Janek Samołyk "Czas najlepszy w życiu": Muzyczne smakołyki

Janek Samołyk to zdolny i wciąż młody kompozytor, autor tekstów oraz gitarzysta i wokalista w jednym. Choć nie udało mu się zostać gwiazdą masowej wyobraźni, to chyba tego bardzo nie żałuje, bo w swojej niszy radzi sobie znakomicie.

Janek Samołyk na okładce płyty "Czas najlepszy w życiu"

Muzykę wrocławskiego artysty opisuje się najczęściej jako "mieszankę brytyjskiego rocka i polskiej poezji śpiewanej". No i rzeczywiście dokładnie tak jest, a raczej było, bo na swoim najnowszym albumie Janek pokazuje nam się również z zupełnie nowej, zaskakującej strony.

Reklama

Na przykład jako punkowiec ("Nadmorskie Miasteczko"), wielbiciel włoskiej muzyki pop ("Decine di sigarette fumate") czy elektroniczny eksperymentator ("Wyprowadzam się"). W kawałku "What Was Really Happening" usłyszeć możemy nawet solówkę à la Pink Floyd!

Co prawdą lwią część albumu nadal zajmują piosenki typowe dla Samołyka, to śmiałe próby wprowadzenia przez niego nowych brzmień wypadają bardzo udanie. Ale starzy fani wrocławskiego artysta również nie poczują się zawiedzeni. W roli "chłopaka z gitarą" sprawdza się on wciąż znakomicie. Zwłaszcza w ciepłym, melancholijnym "Śladzie" i beatlesowskich "Nieruchomych" oraz kompozycji tytułowej.

Samołyk nadal jest tym niepoprawnym romantykiem i wrażliwcem, którego poznaliśmy na poprzednich albumach. Na szczęście stoi za nim również inteligencja i odpowiednie wyczucie stosowanych środków wyrazu, przez co nie popada w kicz i nadmierny patetyzm. Tekściarsko radzi sobie po raz kolejny bardzo solidnie i sprawnie. Po prostu nie sposób przejść obok poetyki Janka Samołyka obojętnie.

I nieważne czy śpiewa o miłości, relacjach międzyludzkich lub o przemijaniu, to sposób w jaki to robi, zmusza człowieka do zatrzymania się na chwilę pośród codziennej gonitwy. Chwała mu za to.

Janek Samołyk "Czas najlepszy w życiu", Thin Man Records

8/10

Dowiedz się więcej na temat: Janek Samołyk | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama