Judas Priest: Ryk Halforda, ryk Harleya

Reakcja polskiej publiczności na występ Judas Priest podczas sierpniowego Metal Hammer Festival w katowickim Spodku tak spodobała się brytyjskim bogom metalu, że postanowili umieścić Polskę ponownie w swojej rozpisce. I znów było znakomicie!

Sobotni (14 kwietnia) koncert w Spodku był pierwszym na europejskiej części tegorocznej trasy, po dwumiesięcznym odpoczynku po objeździe Azji (Japonia, Korea Płd., Singapur). Choć trasa "Epitaph Tour 2012" jest zapowiedzią zwolnienia tempa przez legendę heavy metalu, to w tym rzucie Judasi w niewiele ponad miesiąc odwiedzą 25 miast - od Polski, przez m.in. Rosję, Szwecję, Niemcy, Włochy, Szwajcarię, Hiszpanię, Belgię i Holandię, by zakończyć w słynnej Sali Hammersmith Apollo w Londynie.

Reklama

W sierpniu 2011 r. Judasi byli częścią Metal Hammer Festival i oprócz Brytyjczyków pojawiły się zespoły z nieco innej metalowej bajki, jak deathmetalowe Morbid Angel i Vader czy thrashmetalowy Exodus. Teraz zadanie rozgrzania publiczności przed główną gwiazdą otrzymała warszawska grupa Leash Eye.

Członkowie formacji nazywają obecnie swoją muzykę "hard truckin' rock", a pod tą nazwą kryje się mieszanka dużej ilości melodyjnego hard rocka rodem z lat 70. oraz elementów stoner metalu czy też southern rocka. Całość faktycznie mocno "ciężarowa". Choć początki działalności warszawskiej ekipy sięgają połowy lat 90., to dopiero ostatnio nabrała ona wiatru w żagle.

Wydany pod koniec 2011 roku drugi album "V.I.D.I." zebrał bardzo przyzwoite opinie, a do CV grupa wpisała m.in. wygraną w konkursie Antyfest (w nagrodę zaliczyli występ na Sonisphere 2011) czy koncert na prestiżowym festiwalu Wacken Open Air w Niemczech (za zwycięstwo w polskiej edycji Wacken Metal Battle). Obecnie zespół dzielnie walczy w międzynarodowym konkursie Hard Rock Calling (laureat wystąpi w Londynie u boku m.in. Bruce'a Springsteena czy Soundgarden). Jeśli zastanawiacie się nad ich poparciem, to wiedzcie, że nie będzie to głos zmarnowany, bo w Spodku Leash Eye wypadli lepiej niż poprawnie.

- Reakcje polskiej publiczności były latem fantastyczne, zadbaliśmy o to, by w drodze na wschód nie zapomnieć o Polsce - mówił INTERIA.PL kilkanaście dni przed przyjazdem do Katowic Ian Hill, basista Judas Priest.

Polacy też nie zapomnieli (w tym liczna grupa rodzimych gwiazd metalu - tym razem widzieliśmy m.in. Petera i Pająka z Vadera, Rufusa z Corruption czy Mitloffa z Riverside), a dla tych, którzy nie byli w sierpniu zespół przygotował powtórkę z rozrywki - setlista była identyczna, ale chyba nikt tego nie żałował. Heavymetalowa przejażdżka przez imponujący dorobek Judasów została wykonana na wysokich obrotach, symbolizowanych przez obowiązkowy wjazd Roba Halforda na scenę na Harleyu w zagranym na bis "Hell Bent for Leather".

Tak samo jak za poprzednim razem, słynny utwór "Breaking The Law" w całości zaśpiewała publiczność (choć przecież rykowi Halforda nie można nic zarzucić), która chętnie włączała się też w innych największych przebojach: ostrym "Painkiller", rockandrollowym "Living After Midnight" czy pędzącym "Night Crawler".

Nie zabrakło oczywiście laserów, wybuchów ognia, instrumentalnych popisów i wzorowej interakcji z publicznością. "Heavy fuckin' metal" - podsumował z uznaniem Halford, który wie, że metal to nie rurki z kremem.

Świetną robotę wykonali w Spodku gitarzysta Glenn Tipton (kąśliwe solówki, świetne riffy, kapitalna forma) i będący wyraźnie pod wrażeniem polskich maniaków perkusista Scott Travis (choć chwilami żonglerka pałeczkami bywała przesadna...). Najnowszy nabytek w zespole - 32-letni gitarzysta Richie Faulkner - chyba przekonał już wszystkich niedowiarków, że idealnie wszedł w buty swojego poprzednika, K.K. Downinga. Wystarczy rzut oka, to niemal kopia K.K, tylko młodsza o prawie trzy dekady. A basista Ian Hill po prostu robił swoje, dostarczając solidnej podbudowy do dynamicznej maszyny pod nazwą Judas Priest.

Za symbol zespołu mogły posłużyć pokazane na ekranie podczas utworu "Turbo Lover" trybiki - wszystko działa zgodnie z planem, jak w zegarku.

Oto setlista koncertu w Katowicach:

Intro: "War Pigs" (Black Sabbath)
"Battle Hymn"
"Rapid Fire"
"Metal Gods"
"Heading Out to the Highway"
"Judas Rising"
"Starbreaker"
"Victim of Changes"
"Never Satisfied"
"Diamonds & Rust" (cover Joan Baez)
"Dawn of Creation"
"Prophecy"
"Night Crawler"
"Turbo Lover"
"Beyond the Realms of Death"
"The Sentinel"
"Blood Red Skies"
"The Green Manalishi (With the Two Pronged Crown)" (cover Fleetwood Mac)
"Breaking the Law"
"Painkiller"
Bisy:
"The Hellion"
"Electric Eye"
"Hell Bent for Leather"
"You've Got Another Thing Comin'"
"Living After Midnight".

Michał Boroń, Katowice

Dowiedz się więcej na temat: Judas Priest | Rob Halford | koncert | Katowice | Spodek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje