"Nie zatrzymasz technologii"

Sporo czasu upłynęło od wydania "The Human Equation". Chociaż główny guru Ayreon Arjen Lucassen nie próżnował, uczestnicząc w tym czasie w kilku innych projektach. Przyszedł jednak czas na nowy krążek wiodącej formacji Holendra. Na płycie wystąpiło jak zwykle mnóstwo gwiazd rocka i metalu i myślę, że ci którzy kochają twórczość pana Lucassena będą zachwyceni.

Krążek ten otrzymał dość tajemniczy tytuł "01011001". Z poniższego wywiadu będziecie mogli dowiedzieć się co ów tytuł oznacza. Arjen zdradził też Dariuszowi Konickiemu z magazynu "Hard Rocker" troszkę szczegółów dotyczących tego wydawnictwa, oraz odbył z nami krótką podróż sentymentalną do początków swojej kariery.

Reklama

Witaj Arjen! Zacznę od pytania o tytuł nowej płyty. W kodzie binarnym 01011001 to 89. Skąd pomysł, żeby tak zatytułować album?

W kodzie binarnym to także litera Y, symbol planety oraz wieczności.

Stworzenie takiego dzieła bez wątpienia wymaga sporo pracy. Jak zwykle w twoim przypadku wygląda proces tworzenia nowych utworów, i samego koncept albumu?

Zawsze robię to krok po kroku. Zaczynam z zamiarem zrobienia pojedynczej zwykłej płyty, niezbyt skomplikowanej. Zaczynam od pisania samej muzyki, instrumentalnie. Potem zabieram to do studia, pracuję nad materiałem, i okazuje się, że powstaje na przykład podwójny album. Potem zapraszam wokalistów i na końcu już są pisane teksty.

Większość z twoich starych albumów jest obecnie bardzo ciężko kupić. Na przykład uwielbiam płytę "The Final Experiment", ale od lat nie widziałem jej w sprzedaży. Nie szykujesz przypadkiem jakichś reedycji?

Inside Out i SPV planują reedycje, więc wszystko powinno być niedługo dostępne. "The Final Experiment" będzie dostępny z bonusami, będą to utwory demo i akustyczne, na dwóch krążkach CD. Kolejny album jest wydawany z bonusowym dyskiem z miksem 5.1, no i "Inside The Electric Castle" też chyba jakoś niedługo będzie wydany.

Jak zwykle wybierasz muzyków do swojego projektu?

Przede wszystkim wybieram ich słuchając tego, co robią, to podstawa. Tym razem jest około 25 muzyków na płycie, i powiedziałbym to 25 różnych historii jak ich zaprosiłem i znalazłem. Niektórych znalazłem przez MySpace, czasem przyjaciele puszczali mi jakieś płyty. Poza tym pisze do mnie dużo fanów, którzy podsuwają mi jakieś pomysły, czasem wytwórnia kogoś poleci. Więc nie ma reguły.

A było tak, że ktoś odmówił ci udziału, bądź też zapomniałeś o kimś i było już za późno, kiedy chciałeś go zaprosić?

Przede wszystkim, to dla mnie byłaby wielka sprawa pracować z ludźmi, których słuchałem, kiedy dorastałem, jak David Gilmour z Pink Floyd, czy Robert Plant z Led Zeppelin, albo Ian Gillan z Deep Purple. Próbowałem ich zaprosić wiele razy, ale to nie takie proste. Było parę razy tak, że ludzie odmawiali kiedy dowiadywali się, że to jakaś odmiana prog rocka czy metalu, co im się nie podobało.

Pracowałeś z gronem praktycznie najbardziej uznanych muzyków sceny rockowej i metalowej, napotkałeś jakieś szczególne problemy pracując z niektórymi z nich?

Nie, właściwie nie. Może dlatego, że każdego zapraszam do swojego studio, więc kiedy coś robimy, stoję obok muzyka lub wokalisty, to tworzy rodzaj magii. Nie, nigdy nie miałem żadnego problemu.

Dowiedz się więcej na temat: zatrzymanie | zatrzymana | zatrzymane | zatrzymacie | śmiech | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje