"Gangsterskie klimaty"

Jak powiedział Bartoszowi Donarskiemu Maciej Miśkiewicz, wokalista wrocławskiego Elysium, "Godfather", nowy album grupy ma w sobie rebelianckiego ducha podanego w gangsterskich klimatach. I rzeczywiście, czwarta płyta wrocławian przyjemnie rzęzi zbuntowanym rock'n'rollem mafijnie powiązanym z deathmetalowymi konstrukcjami o wciąż łatwo przyswajalnych aranżacjach. Warto jednak zaznaczyć, że materiał, który ukazał się pod koniec grudnia 2005 roku ma w sobie też sporo z thrash metalu, co tak wyraźnie dało się odczuć dopiero teraz. To nowa jakość, której należy przyklasnąć.

Jest nowa płyta, jest też nowy wydawca. Czujesz, że otwiera się w karierze Elysium nowy rozdział?

Reklama

Chciałbym mieć taką nadzieję. Włożyliśmy mnóstwo pracy i poświęcenia w stworzenie i nagranie kompozycji, które znalazły się na "Godfather". Wierzymy, że to najlepsza płyta w naszym dorobku i chcielibyśmy, by o wartości tego materiału mogła przekonać się jak najliczniejsza rzesza maniaków.

By tak się stało potrzebne są m.in. dobra dystrybucja materiału - kontrakt z Empire daje taką gwarancję - i solidna promocja koncertowa - tu też mamy powody do wiary w to, że będzie z tym lepiej niż w czasie naszej współpracy z Metal Mind Productions. Te przesłanki pozwalają mieć nadzieję na to, że rzeczywiście w naszej działalności otwiera się nowy rozdział.

Bez dwóch zdań dołączenie naszej płyty do magazynu "Thrash'em All" to dla nas wielka szansa, ale też i sprawdzian tego czy zwolennicy hałasu zaakceptują naszą propozycję. Jeżeli tak się stanie być może także Elysium dołączy do grona zespołów, które cieszą się szacunkiem i wsparciem ze strony ludzi współtworzących naszą metalową scenę.

Ostatnie dwie płyty przeszły trochę bez echa. Jest to jednak widoczne dopiero teraz, gdy wokół zespołu znów zaczyna się więcej dziać. Podzielasz moje spostrzeżenie?

Promocja "Feedback" i "Deadline" rzeczywiście pozostawiała wiele do życzenia. O ile jeszcze w przypadku tej pierwszej płyty Metal Mind coś tam robił - sporo bardzo ciepłych recenzji pojawiło się w zachodnich mediach - to po premierze naszego czwartego albumu nie działo się już absolutnie nic.

Wszystko wskazuje na to, że tym razem będzie inaczej, bo Mariusz [Kmiołek, szef Empire Records - przyp. red.] prowadzi profesjonalne działania promocyjne swoich wydawnictw. Póki co - w kilka dni po premierze - jeszcze tego zwiększonego zainteresowania nie odczuwam, ale jestem przekonany, że "Godfather" nie przejdzie bez echa.

Zmieniliście logo zespołu. W innych muzycznych gatunkach nie ma w tym większej sensacji i mało kto przywiązuje do tego większą wagę. W metalu ma to jednak swoje, często symboliczne znaczenie. Jak było w waszym przypadku?

Sprawa jest bardzo prosta. Nie dorabiamy do tego żadnej ideologii. Uznaliśmy, że nasze - nieco secesyjne i pozaokrąglane - logo nie za dobrze wkomponowuje się w obrazek zdobiący front naszej płyty. Umieszczony na szarfie tytuł płyty, który jest napisany czcionką zbliżoną nieco do gotyku w zestawieniu z logiem Elysium nie wyglądał zbyt dobrze.

Kombinowaliśmy w różne strony, ale wciąż byliśmy niezadowoleni z efektu. W jednej z wersji logo miało się pojawić na tamponie nadrukowanym na CD, ale to też nie było to, o co nam chodziło. W końcu stwierdziliśmy, że za dużo tych zawijasów (śmiech) i postawiliśmy na prosty i czytelny napis.

Dowiedz się więcej na temat: nowy album | Wrocław | logo | szczęście | rock | metal | śmiech

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje