Pogrzeb Wojciecha Młynarskiego

Urna z prochami autora i wykonawcy piosenek, poety i artysty kabaretowego Wojciecha Młynarskiego została złożona w Alei Zasłużonych na warszawskich Starych Powązkach. Piątkowym uroczystościom na cmentarzu towarzyszyła muzyka kapeli góralskiej. Licznie przybyli na nie przyjaciele zmarłego i mieszkańcy stolicy.

Wojciech Młynarski zmarł 15 marca

Uroczystości pogrzebowe Wojciecha Młynarskiego rozpoczęły się w kościele pw. św. Karola Boromeusza w Warszawie. Po mszy prochy zmarłego zostały odprowadzone do Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

Reklama

W uroczystościach - poza najbliższymi krewnymi zmarłego artysty - wzięli udział również m.in. b. prezydent Bronisław Komorowski z małżonką Anną, aktorki Maja Komorowska, Ewa Wiśniewska, Hanna Śleszyńska, Zofia Merle, satyryk Jacek Fedorowicz, reżyser i aktor Andrzej Strzelecki, kompozytor Jerzy Derfel. Wojciecha Młynarskiego żegnają również sympatycy jego twórczości, wielu mieszkańcy Warszawy.

"Stan ojca pogorszył się 15 miesięcy temu i było to 15 bardzo ciężkich miesięcy. Bardzo cierpiał, dlatego dzień śmierci był wyzwoleniem z tego ziemskiego stanu. Dziękuję bardzo w imieniu rodziny za liczne przybycie i zapewniam, że na pewno będziemy robić wszystko, żeby pamięć o nim była właściwie pielęgnowana" - powiedział Jan, syn Wojciecha Młynarskiego, podczas uroczystości pogrzebowych na Powązkach.

Wojciech Młynarski był poetą, satyrykiem, artystą kabaretowym, autorem i wykonawcą piosenek, a także librecistą, scenarzystą i reżyserem teatralnym. Był autorem ponad 2 tys. tekstów: piosenek lirycznych, ballad, "obrazków obyczajowych", piosenek "szlagwortowych" i songów politycznych.

W pamięci wiernej od półwiecza publiczności zostały takie utwory, jak m.in. "Prześliczna wiolonczelistka", "Jesteśmy na wczasach", "Niedziela na Głównym", "Z kim ci tak będzie źle jak ze mną", "Jeszcze w zielone gramy", "Polska miłość". Wiele ich tytułów, czy fraz z nich wyjętych, weszło na trwałe do potocznego języka polskiego w charakterze porzekadeł czy przysłów - np. "róbmy swoje", "przyjdzie walec", "w Polskę idziemy", "po co babcię denerwować?".

Jego utwory na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. Młynarski, podobnie jak Jacques Brel, był najlepszym interpretatorem własnych utworów.

Urodził się 26 marca 1941 r. w Warszawie. W 1963 r. jako absolwent polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, po obronie pracy magisterskiej "O dramaturgii Witkacego" postanowił zostać zawodowym aktorem i piosenkarzem. Debiutował na początku lat 60. na scenie kabaretowej i teatralnej klubu studenckiego Hybrydy. Kilkakrotnie wtedy wygrał Giełdę Piosenki w Polskim Radiu. Otrzymał także wiele nagród na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, w tym w 1965 r. za m.in. "Światowe życie".

Prócz tego Młynarski także tłumaczył - m.in. Jacquesa Brela i Georgesa Brassensa, piosenki z musicali "Kabaret", "Chicago" czy "Jesus Christ Superstar". Jego teksty wykonywali Skaldowie ("Prześliczna wiolonczelistka"), Hanna Banaszak ("Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia") oraz zespół Raz, Dwa, Trzy (album "Młynarski") i inni artyści.

Wojciech Młynarski zmarł 15 marca po długiej chorobie.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Młynarski | pogrzeb

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje