Papa Wemba nie żyje. Wokalista zmarł na scenie

W wieku 66 lat zmarł Papa Wemba - jeden z najpopularniejszych muzyków afrykańskich. Wokalista zasłabł na scenie - niestety, nie udało się go uratować.

Papa Wemba na koncercie w Abidżanie

W niedzielę (24 kwietnia) Papa Wemba występował podczas Urban Musical Festival Anoumabo (FEMUA) w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej). Po zagraniu trzech piosenek Wemba upadł na scenę. Akompaniujący mu tancerze z początku myśleli, że się po prostu potknął i nieświadomi tego, co się dzieje, kontynuowali swój występ. Kiedy na miejscu pojawili się medycy, okazało się, że mężczyzna nie żyje. Na razie nieznana jest przyczyna zgonu.

Reklama

Urodzony w 1949 r. w Kongu Papa Wemba (właśc. Jules Shungu Wembadio Pene Kikumba) zadebiutował w 1970 roku. W latach 80. przeniósł się do Francji. Przez kilkadziesiąt lat ustabilizował swoją pozycję na rynku jako jeden z najsłynniejszych piosenkarzy z kontynentu afrykańskiego. Występował m.in. ze Steviem Wonderem i Peterem Gabrielem (nagrywał dla jego Real World Records).

Często nazywany królem Rhumba Rock, współzałożyciel grupy Zaiko Langa Langa (1970), Isife Lokole (1974), Viva La Musica (1976).

W 2003 roku został zatrzymany w Paryżu i oskarżony o pomaganie uchodźcom z Konga w przedostaniu się do Europy. Spędził wtedy trzy miesiące w więzieniu.

Dowiedz się więcej na temat: Papa Wemba | śmierć

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje