Ostatni utwór Zbigniewa Wodeckiego. "Żeby łapać życie"

Zbigniew Wodecki przed śmiercią poprosił Jacka Cygana o napisaniu słów do jego nowego utworu.

Zbigniew Wodecki miał 67 lat

Jacek Cygan na antenie TVN24 ujawnił, że tekst do nowej piosenki miał zostać doręczony Zbigniewowi Wodeckiemu w czasie jego pobytu w szpitalu.

Reklama

5 maja wokalista przeszedł operację wszczepienia by-passów. Niespodziewanie 8 maja nad ranem doznał rozległego udaru mózgu.

"Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń. Odszedł od nas w dniu 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim. Zostanie pochowany w ukochanym Krakowie" - napisano w informacji na stronie artysty.

Ostatecznie Wodecki nie zdążył zapoznać się ze słowami napisanymi przez Cygana.

"Zdzwanialiśmy się jeszcze przed jego operacją. A potem, kiedy ostatnio skończyłem i w nocy chciałem to przepisać, mówię 'Nie, zrobię to rano'. I rano włączyłem komputer, a tam było napisane, że Zbigniew Wodecki miał udar. Więc to taki dla mnie niezwykły moment, że to się tak połączyło, że ta droga została przerwana tak nagle. Mogę powiedzieć 'Zbyszku, przecież jest tekst gotowy, twoja muzyka piękna'. O czym napisałem? O carpe diem, żeby łapać życie i za Horacym powtarzać 'nie przejmuj się swoim finałem i klaruj wina swe'" - opowiadał Jacek Cygan.

Pogrzeb Zbigniewa Wodeckiego odbędzie się we wtorek 30 maja o godz. 14. Wcześniej, w samo w południe odprawiona zostanie msza w krakowskim kościele Mariackim. Artysta spocznie na Cmentarzu Rakowickim w rodzinnym grobowcu.

Zbigniew Wodecki był jedną z najważniejszych postaci polskiego świata muzycznego. Był znany m.in. z takich przebojów jak: "Opowiadaj mi tak", "Pszczółka Maja", "Zacznij od Bacha", "Izolda", "Chałupy".

Naukę gry na skrzypcach rozpoczął jako pięciolatek. W Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. W. Żeleńskiego w Krakowie uczył się w klasie Juliusza Webera. Pod koniec lat 60. "wciągnął" go artystyczny Kraków i Piwnica Pod Baranami. Występował też z zespołami Anawa (na skrzypcach), Czarna Perła (na trąbce). Grał m.in. z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Kazimierza Korda.

Jako wokalista zadebiutował w 1972 r. na X festiwalu piosenki polskiej w Opolu utworem "Tak to ty". W tym samym roku zrealizował swój pierwszy recital telewizyjny pt. "Wieczór bez gwiazd". Wkrótce potem jego kompozycje i piosenki zaczęli doceniać jurorzy festiwali w całej Polsce. Łącznie nagrał siedem albumów m.in. "Dusze kobiet", "Obok siebie" czy "Platynowa". Ostatnia praca - "1976: A Space Odyssey" - ukazała się dwa lata temu i zyskała status złotej płyty, dzięki współpracy Wodeckiego z zespołem Mitch and Mitch.

Album, wydany w 1976 r., nie podbił polskich list przebojów. W końcu, jak przyznawał, o płycie "Zbigniew Wodecki" zapomniał nawet jej autor. O pracy przypomnieli muzykowi członkowie formacji Mitch and Mitch, którzy zaprezentowali materiał z lat 70. w jego uwspółcześnionej formie podczas OFF Festivalu. Młoda publiczność nie tylko zaakceptowała wokalistę z "epoki rodziców", ale jego koncert i album stały się jednymi z najważniejszych wydarzeń muzycznych roku.

Nie zdążył wystąpić na koncertach "Mój jubileusz", które planował jesienią 2017 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Wodecki | Jacek Cygan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje